Linette nie poszła za ciosem. Czeszka znów lepsza

Magda Linette po wielu porażkach z rzędu przełamała się w pierwszej rundzie turnieju WTA w Osace. Reprezentantka Polski jednak nie zdołała pójść za ciosem. Ponownie na jej drodze stanęła Katerina Siniakova, która tak samo, jak w Pekinie, okazała się od niej lepsza.

Fot. Press Focus

Magda Linette w ostatnich tygodniach miała problem z wygrywaniem meczów. Przed startem imprezy WTA w Osace czekała na zwycięstwo od 3 sierpnia i w tym czasie poniosła sześć porażek z rzędu.

Przełamanie nadeszło we wspomnianym turnieju, gdzie na inaugurację w bardzo dobrym stylu pokonała Claire Liu. Niestety, reprezentantka Polski nie zaczęła zwycięskiej serii, gdyż w czwartek musiała uznać wyższość rywalki w drugiej rundzie.

Lepsza od Linette okazała się Katerina Siniakova, która ewidentnie ma na nią sposób. Czwartkowe zwycięstwo było dla Czeszki trzecim z rzędu nad naszą rodaczką, w tym drugim w ciągu zaledwie kilkunastu dni.

Siniakova wygrała z Linette na początku października w ramach turnieju WTA 1000 w Pekinie. Wówczas uporała się z nią w dwóch setach i tak samo było w Osace. Z tą różnicą, że mecz w ramach japońskich zawodów był bardziej jednostronny.

Premierowa partia tego spotkania była stosunkowo wyrównana. Nawet jeśli to Siniakova jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przełamaniem, to Linette zdołała odrobić straty. Za drugim razem jednak tak się nie stało i reprezentantka Czech wyszła na prowadzenie.

W drugim secie kontynuowała dobrą grę, co poskutkowało wygraniem pięciu gemów z rzędu. Natomiast Linette było stać wyłącznie na wygranie honorowego gema.

Polsko-czeska rywalizacja w drugiej rundzie turnieju WTA w Osace trwała zaledwie 84 minuty. Po tym czasie obecnie 86. tenisistka świata mogła się cieszyć z wygranej 6:4, 6:1 i awansu do ćwierćfinału.

Linette pozostanie w Azji

Doświadczona Polska tenisistka będzie starać się odbudować formę w kolejnych turniejach, które będa się odbywać w Azji. W przyszłym tygodniu jest zgłoszona do imprezy WTA 250 w chińskim Guangzhou, a tydzień później planuje wystąpić w turnieju tej samej rangi w Chennai.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.

Ciekawostki

Tenis
Zobacz wszystkie ciekawostki