Wrócił i podtrzymał serię. Djoković zwycięski w Pekinie
Novak Djoković rozegrał pierwszy mecz od wielkoszlemowego US Open, które zdecydowanie nie poszło po jego myśli. Były lider rankingu ATP wrócił do gry w ramach turnieju w Pekinie, gdzie może się pochwalić wyjątkową serią. Najlepiej potwierdza to fakt, że środowe zwycięstwo nad Nuno Borgesem było jego 30. triumfem w ramach tej imprezy.

Pekin dla Djokovicia, jak Paryż dla Nadala
Jeśli chodzi o tenis, to gdy mówisz Paryż, to myślisz Rafael Nadal. Hiszpański tenisista w dużej mierze swoją legendę zbudował za sprawą wielkoszlemowego Roland Garros, gdzie triumfował aż 14-krotnie.
Gdybyśmy chcieli znaleźć miejsce, gdzie dominował Novak Djoković, to od razu na myśl nasuwa się Pekin. Oczywiście należy zachować odpowiednie proporcje, gdyż mowa o turnieju rangi ATP 500, ale to, czego w tej imprezie dokonał, jest godne docenienia.
Były lider rankingu ATP triumfował w Pekinie w 2009, 2010, 2012, 2013, 2014 oraz 2015 roku. Przy tym wszystkim najważniejsze jest to, że to jedyne występy Djokovicia w tej imprezie, co oznacza, że nigdy nie przegrał tam ani jednego meczu!
Wymarzony powrót
Po tym, w jakiej dyspozycji w ostatnich miesiącach był Djoković, można było się zastanawiać, czy tegoroczny występ w Pekinie nie zniszczy jego legendy. Początek jest przynajmniej obiecujący: 39-letni Serb w pierwszej rundzie bez większych problemów uporał się z Nuno Borgesem.
Obecnie 11. tenisista świata najlepiej zaprezentował się przy własnym podaniu, które funkcjonowało wyśmienicie. Był zmuszony do obrony wyłącznie dwóch break-pointów, ale Portugalczyk nie wykorzystał żadnego z nich. Ostatecznie poskutkowało to wygraną Djokovicia 6:3, 7:6. Dzięki temu może się pochwalić bilansem 30-0 w chińskiej stolicy!
Kto na drodze Djokovicia?
Hegemon pekińskiej imprezy jest jednym z pierwszych tenisistów, którzy wywalczyli przepustkę do drugiej rundy, co oznacza, że będzie musiał zaczekać na swojego kolejnego oponenta. Będzie nim lepszy w starciu rozstawionego z „trójką” Daniila Medvedeva z Pablo Carreno-Bustą.
Największą gwiazdą turnieju w Pekinie jest rozstawiony z numerem jeden, Alexander Zverev. Tytułu nie broni Jannik Sinner, który ma problemy zdrowotne.
Ciekawostki
Tenis