Bolesna porażka Kawy. Nie będzie polskiego meczu

Katarzyna Kawa nieoczekiwanie zakończyła swój udział w turnieju rangi WTA 250 w Chennai na pierwszej rundzie. Reprezentantka Polski przegrała z notowaną w siódmej setce rankingu WTA Maayą Rajeshwaran Revathi i właściwie straciła szanse na główną drabinkę wielkoszlemowego Australian Open.

Fot. Press Focus

Po świetnym występie w turnieju WTA 250 w Ningbo zwiększyły się apetyty związane z występami Katarzyny Kawy. Polka w chińskich zawodach dotarła do ćwierćfinału, w którym przegrała z późniejszą triumfatorką, Eleną Rybakiną.

33-latka po krótkim odpoczynku zdecydowała się na udział w zawodach WTA 250 w Chennai. W pierwszej rundzie jej rywalką była Maaya Rajeshwaran Revathi, która jest obecnie 669. tenisistką świata. Kawa była wyraźną faworytką tego spotkania, ale nie potoczyło się ono po jej myśli.

17-latka już w pierwszym secie pokazała, że potrafi grać w tenisa i zapisała go na swoim koncie. Druga odsłona padła łupem Kawy i wiele wskazywało, że przejęła kontrolę nad tym spotkaniem.

Obecnie 115. tenisistka świata w trzeciej partii prowadziła nawet 5:2, ale straciła tę przewagę. Ostatecznie o losach meczu zadecydował tie-break, w którym więcej spokoju zachowała nastoletnia reprezentantka Indii. Rajeshwaran Revathi wygrała 6:4, 2:6, 7:6(5).

Tym bardziej szkoda porażki Kawy, gdyż w 1/8 finału turnieju w Chennai mogło dojść do polskiego meczu. W takiej sytuacją Weronika Falkowska zmierzy się z młodą Hinduską.

Skomplikowana sytuacja Kawy

Kawa ma za sobą wyśmienity okres, który mógł zostać zwieńczony debiutem w pierwszej setce rankingu WTA, a także wywalczeniem prawa gry w głównej drabince Australian Open 2027. Wtorkowa porażka bardzo skomplikowała plany Polki. Wprawdzie 33-latka zakładała scenariusz, w którym wystąpi jeszcze w turnieju ITF w Jokohamie, ale wszystko wskazuje, że nawet ewentualne zwycięstwo w całej imprezie nie da jej wyczekiwanego efektu.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.

Ciekawostki

Tenis
Zobacz wszystkie ciekawostki