Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek w Wuhan. Kontuzja, zwrot akcji i historyczny awans Polki

Maja Chwalińska wygrała z Igą Świątek 7:5, 6:1 w półfinale turnieju WTA 1000 w Wuhan i po raz pierwszy w karierze awansowała do finału imprezy tej rangi. Spotkanie miało nieoczekiwany przebieg. Świątek prowadziła w pierwszym secie 5:3 i miała dwie piłki setowe, ale straciła przewagę, a następnie zaczęła odczuwać problemy zdrowotne. Chwalińska wykorzystała sytuację, wygrywając dziewięć z ostatnich dziesięciu gemów. Jej zwycięstwo przyniesie również rekordowy awans w rankingu WTA.

fot. Pressfocus

Sobotni mecz, rozegrany 17 października, był pierwszym polskim półfinałem w historii turniejów WTA 1000. Zmierzyły się w nim dwie zawodniczki, które znają się od czasów juniorskich. Iga Świątek przystępowała do spotkania jako dziewiąta tenisistka świata, rozstawiona z numerem siódmym. Maja Chwalińska zajmowała 22. miejsce w rankingu i występowała z numerem 16.

Faworytką była sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Świątek dotarła do półfinału bez straty seta, pokonując Magdalenę Fręch, Ashlyn Krueger i Ann Li. Chwalińska miała za sobą cztery zwycięstwa, w tym trzysetowe pojedynki z Marie Bouzkovą oraz Marią Sakkari. Już przed spotkaniem z rodaczką osiągnęła swój najlepszy wynik w turnieju WTA 1000.

Świątek prowadziła 5:3 i miała dwie piłki setowe. Chwalińska odwróciła losy seta

Początek spotkania należał do Świątek, która starała się przejmować inicjatywę już po serwisie. Grała agresywnie z linii końcowej, często kończyła wymiany forhendem i zmuszała rywalkę do głębokiej defensywy. Chwalińska odpowiadała dobrą pracą nóg i cierpliwie czekała na możliwość kontrataku.

Pierwsze przełamanie nastąpiło w piątym gemie. Chwalińska wykorzystała kilka błędów Świątek i objęła prowadzenie 3:2. Jej przewaga nie trwała jednak długo. Była liderka rankingu WTA natychmiast odrobiła stratę, a następnie wygrała dwa kolejne gemy.

Przy stanie 5:3 dla Świątek wydawało się, że pierwsza partia zmierza do końca. Raszynianka miała również dwie piłki setowe przy własnym podaniu w dziesiątym gemie. Nie wykorzystała żadnej z nich.

Chwalińska zaczęła częściej podejmować ryzyko przy returnie, skutecznie zmieniała kierunki uderzeń i zmuszała przeciwniczkę do dodatkowego wysiłku. Odrobiła przełamanie, doprowadziła do remisu 5:5, a następnie ponownie wygrała gema serwisowego Świątek.

Przy prowadzeniu 6:5 Chwalińska stanęła przed szansą zamknięcia seta. Świątek miała jeszcze dwie okazje do przełamania powrotnego, ale ich nie wykorzystała. Po godzinie i 25 minutach pierwsza partia zakończyła się wynikiem 7:5 dla niżej notowanej Polki.

Kontuzja Igi Świątek. Polka potrzebowała pomocy medycznej

W końcówce pierwszego seta pojawił się dodatkowy problem. Świątek zaczęła odczuwać ból uda, który ograniczał jej możliwości poruszania się po korcie. Po jedenastym gemie poprosiła o przerwę medyczną.

Na korcie pojawiła się fizjoterapeutka. Świątek położyła się na nawierzchni i otrzymała pomoc w związku z dolegliwościami w okolicy mięśnia czworogłowego uda. Po interwencji zdecydowała się kontynuować spotkanie.

Problemy zdrowotne stały się szczególnie widoczne w drugim secie. Polka miała trudności z szybkim przemieszczaniem się do piłek, a jej uderzenia coraz częściej traciły na precyzji. Starała się skracać wymiany, częściej szukała rozwiązań przy siatce i korzystała ze skrótów.

Sytuacja zaniepokoiła również jej sztab. Maciej Ryszczuk, odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne zawodniczki, sugerował przyjęcie środków przeciwbólowych. W przypadku utrzymywania się dolegliwości rozważano przedwczesne zakończenie spotkania.

Świątek nie zdecydowała się jednak na krecz. Walczyła do ostatniej piłki, choć jej poruszanie się wyraźnie różniło się od tego z początku meczu.

Chwalińska rozpoczęła drugiego seta od przełamania. Następnie obroniła własne podanie i odskoczyła na 2:0. Świątek zdołała jeszcze wygrać jednego gema, ale przy stanie 3:1 dla Chwalińskiej ponownie straciła serwis.

Prowadzona przez Jaroslava Machovskiego tenisistka nie zmieniła swojego sposobu gry. Nadal dobrze broniła się przed mocnymi uderzeniami rywalki, korzystała z bekhendu po linii i skutecznie rozgrywała akcje przy siatce. Nawet gdy Świątek próbowała przyspieszać, Chwalińska potrafiła przedłużyć wymianę i wymusić błąd.

Ostatecznie wygrała drugiego seta 6:1, wykorzystując pierwszą piłkę meczową po podwójnym błędzie serwisowym Świątek.

REKLAMA

Świątek i Chwalińska spotkały się po dziesięciu latach

Polski półfinał w Wuhan miał również szczególne znaczenie ze względu na wspólną historię zawodniczek. Świątek i Chwalińska są rówieśniczkami, a ich znajomość sięga rozgrywek juniorskich.

W listopadzie 2016 roku zmierzyły się w turnieju ITF w Sztokholmie. Świątek wygrała wówczas 6:2, 6:3. Kilka miesięcy później obie występowały razem w deblu podczas juniorskiego Australian Open 2017, docierając do finału. Sobotni mecz był ich pierwszym bezpośrednim pojedynkiem w głównym cyklu WTA.

Od tamtego czasu ich kariery przebiegały inaczej. Świątek zdobyła sześć tytułów wielkoszlemowych i przez wiele tygodni zajmowała pierwsze miejsce w światowym rankingu. Chwalińska znacznie dłużej budowała swoją pozycję w zawodowym tenisie. Przełomowy okazał się dla niej sezon 2026. Dotarła do finału Roland Garros, co pozwoliło jej znacząco poprawić ranking i regularnie występować w turniejach najwyższej rangi.

Po sobotnim meczu obie zawodniczki spotkały się przy siatce w przyjaznej atmosferze. Chwalińska nie ukrywała szacunku do rywalki. W pomeczowym wywiadzie nazwała Świątek „żywą legendą” i przyznała, że zwycięstwo nad nią jest dla niej szczególnym osiągnięciem.

Maja Chwalińska z rekordowym awansem w rankingu WTA. Może znaleźć się na 11. miejscu

Zwycięstwo w Wuhan ma dla Chwalińskiej również wymierne znaczenie rankingowe. Przed turniejem zajmowała 22. miejsce na świecie. Awans do finału zapewni jej co najmniej 12. pozycję, najwyższą w dotychczasowej karierze.

Według klasyfikacji WTA na żywo Polka zgromadziła 2681 punktów. Wyprzedzi dzięki temu między innymi Dianę Sznajder, Belindę Bencic, Elise Mertens oraz Victorię Mboko. Stawka niedzielnego finału jest jeszcze wyższa. Jeśli Chwalińska zdobędzie tytuł w Wuhan, będzie miała 3031 punktów i awansuje na 11. miejsce, wyprzedzając Ivę Jović.

Dla porównania Świątek po zakończeniu występu w Wuhan pozostanie na dziewiątej pozycji z dorobkiem 4389 punktów. Porażka w półfinale uniemożliwiła jej wyprzedzenie Lindy Noskovej oraz Karoliny Muchovej, z którymi rywalizuje o wyższą lokatę w końcówce sezonu. W przypadku Świątek wynik turnieju komplikuje również sytuację w walce o udział w WTA Finals. Polka potrzebowała kolejnych zwycięstw, aby zmniejszyć stratę do rywalek w klasyfikacji decydującej o kwalifikacji do kończących sezon zawodów.

Chwalińska znajduje się natomiast w korzystnym położeniu przed kolejnymi miesiącami. Do końca 2026 roku będzie bronić zaledwie 47 punktów za ubiegłoroczne występy w turniejach WTA 125 w Ameryce Południowej. Wysoka pozycja otwiera jej drogę do rozstawienia w czołowej szesnastce Australian Open 2027, choć ostateczna lista będzie zależała od wyników następnych turniejów.

Chwalińska zagra z Sonay Kartal w finale WTA Wuhan

Rywalką Mai Chwalińskiej w finale będzie Sonay Kartal. Brytyjka również jest jedną z niespodzianek chińskiego turnieju. Przed rozpoczęciem rywalizacji zajmowała 170. miejsce w rankingu WTA, a jeszcze niedawno zmagała się z poważną kontuzją pleców, która wyłączyła ją z gry na kilka miesięcy.

W półfinale Kartal pokonała Jelenę Ostapenko 7:6(9), 7:6(5). Łotyszka w obu setach prowadziła już 4:1, ale nie zdołała utrzymać przewagi. Brytyjka dwukrotnie doprowadziła do tie-breaka i rozstrzygnęła go na swoją korzyść.

Wcześniej w Wuhan Kartal wyeliminowała między innymi Belindę Bencic, Jasmine Paolini oraz Elinę Switolinę. Jej awans do finału nie jest więc rezultatem jednego udanego spotkania.

Finał Maja Chwalińska – Sonay Kartal odbędzie się w niedzielę 18 października. Początek zaplanowano po godzinie 12:30 czasu polskiego. Mecz zostanie rozegrany po zakończeniu finału gry podwójnej kobiet. Dla obu tenisistek będzie to pierwszy występ w finale turnieju WTA 1000. Chwalińska stanie przed szansą zdobycia najważniejszego tytułu w karierze i zakończenia chińskiego turnieju kolejnym awansem w światowym rankingu.

Dominik Bożek - redaktor News.Decathlon

Dominik Bożek

Od lat związany ze sportem, mediami i marketingiem. Doświadczenie dziennikarskie zdobywał przy projektach sportowych. Ostatnio pełnił funkcję redaktora naczelnego serwisu Kilka Słów o Legii.

Wcześniej opublikował grubo ponad sto artykułów w serwisie infosport.pl, a jako content manager w BETFAN odpowiadał za tworzenie treści sportowych.

Ciekawostki

Tenis
Zobacz wszystkie ciekawostki