Mecz z Rumunią o posadę selekcjonera?
Jeden punkt w dwóch meczach, taktyczny chaos i atmosfera gęsta jak nigdy. Reprezentacja Polski w piątek wraca na PGE Narodowy, by zmierzyć się z Rumunią. I choć Jan Urban zapewnia, że nie czuje topora nad głową, to w kuluarach PZPN-u coraz głośniej słychać już nazwisko jego potencjalnego następcy.

Beczka prochu na Narodowym
Mecz z Rumunią meczem o posadę dla Jana Urbana? Umówmy się – to nie jest oficjalny komunikat PZPN-u, ale każdy, kto choć trochę interesuje się naszą kadrą, doskonale wie, jak wygląda rzeczywistość. Atmosfera wokół reprezentacji przypomina obecnie tykającą bombę, a piątkowe starcie na PGE Narodowym to dla selekcjonera klasyczny sądny dzień.
Chaos z kapelusza i pięć meczów bez błysku
Po fatalnym starcie w Lidze Narodów Urban stoi pod ścianą. Zresztą, spójrzmy prawdzie w oczy – ostatnie wyniki Biało Czerwonych po prostu go nie bronią. Bezbarwne 0:0 z Bośnią i Hercegowiną, a potem bolesne 1:3 od Szwedów sprawiły, że po dwóch kolejkach mamy na koncie zawrotny jeden punkt. Licznik meczów bez wygranej pod wodzą obecnego trenera dobił już do pięciu. Jednak tym, co najbardziej boli kibiców, nie są same suche liczby, ale totalny chaos taktyczny. Nagły powrót do gry trójką obrońców tuż przed meczem w Solnej czy rzucanie Jakuba Kiwiora na lewą obronę wyglądało bardziej jak losowanie pozycji z kapelusza niż przemyślana strategia. Nic dziwnego, że z szatni coraz głośniej dobiegają głosy o zdezorientowaniu samych piłkarzy i braku chemii na linii drużyna–sztab.
Cień Brzęczka i młodzieżówka, która zawstydza starszych
Żeby Urban nie miał zbyt spokojnego snu, oliwy do ognia dolewa nasza kadra U-21. Młodzieżówka prowadzona przez Jerzego Brzęczka idzie przez eliminacje jak walec, notując komplet dziewięciu zwycięstw. Kiedy chłopaki Brzęczka rozbili rówieśników ze Szwecji 3:0, a dwie bramki strzelił Bartosz Mazurek – którego Urban ostentacyjnie pomija przy powołaniach do dorosłej reprezentacji – krytycy dostali idealny argument do ręki. I nie oszukujmy się: Brzęczek, który przecież doskonale zna realia pracy z pierwszą kadrą, wyrasta na głównego faworyta do przejęcia tego gorącego krzesła, jeśli w piątek coś pójdzie nie tak.
Dobra mina do złej gry, czyli selekcjoner (nie) czuje topora

Sam selekcjoner na konferencji prasowej próbował robić dobrą minę do złej gry. Rzucił ze spokojem: „Nie czuję, że gram o posadę”. Szybko jednak przytomnie dodał, że zna realia polskiej piłki i wie, jak kończą się porażki. I słusznie, bo ewentualna wpadka w Warszawie nie tylko zepchnie nas na samo dno tabeli grupy B4, ale też drastycznie skomplikuje walkę o lepszy koszyk w losowaniu eliminacji do EURO 2028.
Wszystkie karty na stół. Kto tu ugasi pożar?
W piątkowy wieczór na Narodowym zagramy z Rumunami, którzy pod wodzą Gheorghe Hagiego też mają swoje pożary do ugaszenia. Dla obu ekip to mecz o sportowe przeżycie, ale to na Urbanie skupią się wszystkie kamery. Trener, który jeszcze kilka miesięcy temu miał być gwarantem spokoju i stabilizacji, w Warszawie zagra w otwarte karty – o swoją przyszłość, honor i zatrzymanie pracy, z której lada moment może zostać bezceremonialnie wylany. Jestem zdania, że mamy szansę ograć Rumunię ale nie dlatego, że widzę światełko w tunelu z napisem: „gra reprezentacji Polski” lecz głównie dlatego, gdyż Rumunii są zwyczajnie dużo słabsi od Szwedów i trochę słabsi od Bośni. To powinno wystarczyć ale czy wystarczy…?
Ciekawostki
Piłka Nożna