Kary w „aferze sms-owej”
Ekstraklasowa dyplomacja komórkowa oficjalnie doczekała się taryfikatora. Komisja Ligi rozbiła bank z karami za „aferę sms-ową”. Adrian Siemieniec oraz zamieszani w sprawę sędziowie dowiedzieli się właśnie, ile kosztuje próba zakulisowych ustaleń wokół boiskowych kartek. Spoiler: tanio nie jest, a najmocniej oberwał arbiter, który robił za… listonosza.

Trener prosi, sędzia doradza, liga płaci
Cała sprawa to właściwie gotowy scenariusz na komedię pomyłek. Przypomnijmy: przed jednym z kluczowych meczów poprzedniego sezonu (z GKS-em Katowice), trener Adrian Siemieniec wpadł na genialny w swojej prostocie plan. Postanowił zagaić do sędziego asystenta, Arkadiusza Kamila Wójcika, z uprzejmą prośbą, by arbiter główny, Paweł Raczkowski, dawał mu cynk, zanim wyciągnie żółty kartonik wobec zagrożonych pauzą graczy Jagi.
Dobry wujek Wójcik
Wójcik – zamiast odesłać trenera na drzewo lub do lektury przepisów – odpisał z poradą, jak najlepiej z Raczkowskim zagadać. Korupcji tu nie było, reklamówek z gotówką też nie. Ot, zwykła, swojska prośba o „ludzkie podejście” i pomoc drogową na boisku. Tyle że regulamin Ekstraklasy takich pakietów lojalnościowych po prostu nie przewiduje.
Sześć meczów z trybun i sto tysięcy z kieszeni
Efekt piątkowego posiedzenia? Komisja Ligi nie bawiła się w półśrodki. Adrian Siemieniec dostał 6 meczów bezwzględnej dyskwalifikacji, zakaz udziału w zawodach Ekstraklasy na dwa lata (na szczęście w zawieszeniu na trzy) oraz – żeby zabolało najbardziej – 100 tysięcy złotych grzywny. Na konferencjach i na ławce Jagiellonii przez najbliższy miesiąc będzie więc wyjątkowo cicho.
Spadła głowa pośrednika czyli sprawiedliwość po polsku
Najciekawiej wygląda jednak taryfikator dla samych arbitrów. Arkadiusz Kamil Wójcik, który w tej telenoweli robił za listonosza i dobrego wujka dobra rada, został potraktowany jak szef mafii paliwowej – dostał dwa lata bezwzględnej dyskwalifikacji. W środowisku już huczy od komentarzy, że to idealna okazja dla PZPN, by rozliczyć z Wójcikiem inne, prywatne wojenki.
Rykoszetem dostał też Raczkowski
A co z arbitrem głównym, Pawłem Raczkowskim? On dostał jedynie 50 tysięcy złotych kary finansowej. Za co, skoro tylko dostał cynk? Za refleks. O całej sprawie poinformował przewodniczącego Kolegium Sędziów z drobnym, zaledwie… 39-dniowym opóźnieniem. Najwyraźniej w dzisiejszych czasach raporty sędziowskie wysyła się jeszcze tradycyjną pocztą, i to tą najbardziej oszczędną wersją.
Przekaz edukacyjny
Morał z tej historii? Jeśli jesteś trenerem w Ekstraklasie, przed meczem pisz SMS-y wyłącznie do żony. Wychodzi znacznie taniej, a i szansa na to, że wiadomość przeczyta cała Polska, jest jednak odrobinę mniejsza.
Ciekawostki
Piłka Nożna