Wszedł w końcówce i został bohaterem. Zwycięska akcja Polaków

FC Porto nie miało łatwego życia w pierwszym ligowym meczu po przerwie reprezentacyjnej. Drużyna „Smoków” w wyjazdowym spotkaniu podjęła Maritimo, które miało apetyt na sprawienie niespodzianki. Plany popsuł im Oskar Pietuszewski, który w spółkę z Jakubem Kiwiorem zdobył bramkę na wagę zwycięstwa i przedłużenia serii swojego zespołu.

Fot. Press Focus

Oskar Pietuszewski ma za sobą trudny czas – zawodnik, po którym oczekiwano, że w obecnym sezonie będzie kluczowym punktem swojego zespołu, FC Porto, stracił początek sezonu z powodu kontuzji. Przez uraz mięśniowy pierwszy mecz ligowy rozegrał dopiero tuż przed przerwą na reprezentację.

Również w biało-czerwonych barwach, w trakcie niedawnego zgrupowania, dostał niewiele szans. W meczu z Rumunią przebywał na boisku przez 12 minut, a z Bośnią i Hercegowiną zagrał jedną minutę.

Pietuszewski w roli jokera

18-latek z rolą zmiennika musiał się pogodzić także w sobotnim meczu przeciwko Maritimo, który od początku nie układał się po myśli FC Porto. Gospodarze nieoczekiwanie już w 16. minucie wyszli na prowadzenie i odpowiedź faworytów nadeszła dopiero tuż przed przerwą.

Coraz bliżej było sensacyjnego rezultatu, gdy w 79. minucie na boisku zjawił się Pietuszewski. Kilka minut później skorzystał on z wyśmienitego podania Jakuba Kiwiora, a następnie sfinalizował indywidualną akcję ładnym strzałem. Choć sędzia pierwotnie zasygnalizował spalonego, to jednak po dwuminutowej analizie VAR gol został uznany, a Polak został bohaterem.

Maritimo – FC Porto 1:2 (1:1)

FC Porto pokonało CS Maritimo 2:1 i wygrało ósmy mecz rzędu w lidze portugalskiej. Podopieczni Francesco Farioliego jak dotychczas zdobyli komplet punktów. Tymczasem Pietuszewski po raz pierwszy w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Kolejną okazję do poprawienia dorobku może mieć już za kilka dni. Wówczas jego zespół na wyjeździe w ramach Ligi Mistrzów zagra z Betisem.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.

Ciekawostki

Piłka Nożna
Zobacz wszystkie ciekawostki