Fręch zatrzymana w Charleston. Został jej jeszcze debel

Na drugiej rundzie zmagania w turnieju rangi WTA 500 w Charleston zakończyła Magdalena Fręch. Lepsza od niej okazała się Anna Bondar, która… zarazem jest jej deblową partnerką. Polsko-węgierska para radzi sobie świetnie i w piątek powalczy o awans do finału.

Fot. PressFocus

Magdalena Fręch w ostatnich latach wielokrotnie rozpoczynała sezon gry na kortach ziemnych od turnieju WTA w Charleston – najlepszym tego potwierdzeniem jest fakt, że w tym sezonie bierze udział w tych zawodach już po raz szósty w karierze. Powoli można mówić o klątwie drugiej rundy, bowiem łodzianka zatrzymała się na tym etapie po raz trzeci.

Tym razem przeszkodą nie do przejścia okazała się jej rówieśniczka, Anna Bondar. Fręch może mieć czego żałować, gdyż w premierowej partii to ona jako pierwsza wyszła na prowadzenie, ale w końcówce lepiej zaprezentowała się rywalka. Identyczny przebieg miał drugi set, który także zakończył się szczęśliwie dla reprezentantki Węgier. Obecnie 68. zawodniczka świata odniosła wygraną 7:5, 6:3.

W deblu po jednej stronie kortu

Warto odnotować, że turniej w Charleston jeszcze nie skończył się dla Fręch. Polka świetnie sobie radzi w deblu, a jej partnerką jest właśnie Bondar! Duet ten jest już w półfinale, w którym zameldował się za sprawą nieoczekiwanej wygranej nad parą Nicole Melichar-Martinez / Alexandra Panova. Fręch jeszcze nigdy w karierze nie miała okazji zagrać w finale debla na poziomie WTA – kto wie, może się to zmieni w Charleston.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.