Wielki mecz Rennes! Udział w tym miał Szymański

Stade Rennes, którego zawodnikiem kilka tygodni temu został Sebastian Szymański, od początku 2026 roku wylądowało w sporym dołku. Mało kto mógł się spodziewać, że przełamanie nastąpi akurat w 22. kolejce, bowiem zespołowi z Bretanii przyszło się zmierzyć z Paris Saint-Germain. Nieoczekiwanie trzy punkty zostały w Rennes – mistrzowie Francji ponieśli porażkę 1:3, a niewątpliwie pomógł w tym Polak.

Fot. PressFocus

Trudne początki Szymańskiego

Piłkarze Rennes w ostatnim czasie nie dawali swoim fanom zbyt wiele powodów do radości. Zespół ostatni mecz wygrał 3 stycznia 2026 roku – od tego czasu zdołał zremisować jedno spotkanie i poniósł cztery porażki z rzędu.

Zła seria przypadła na okres, kiedy to do Rennes zakupiony został Sebastian Szymański. Były zawodnik Fenerbache, który przeniósł się do Francji za 10 milionów euro, nie był w stanie pomóc w przełamaniu się zespołu. Za fatalne wyniki posadą zapłacił trener Habib Beye.

Sensacyjna wygrana na przełamanie

Nawet najwięksi optymiści nie mogli oczekiwać, że koniec czarnej serii nastąpi w piątek. Podopieczni tymczasowego szkoleniowca, Sebastiena Tamboureta, przeciwko liderującemu w tabeli PSG zagrali najlepiej od tygodni. Nie przestraszyli się wielkich gwiazd w zespole rywali i odnieśli zwycięstwo 3:1. Wkład w ten sukces miał Szymański, który spędził na boisku 74 minuty i asystował przy bramce Estebana Lepaula.

Koniec serii PSG, początek Rennes?

Stołeczny zespół za sprawą porażki z Rennes przegrał pierwszy mecz w lidze od… 29 listopada 2025 roku! Podopieczni Luisa Enrique byli niepokonani od siedmiu spotkań.

Rennes, w którym występuje także obecnie kontuzjowany Przemysław Frankowski, pomimo fatalnej serii, obecnie plasuje się na piątym miejscu w tabeli Ligue 1. Strata do wyprzedzających ich zespołów jest jednak duża – czwarty Olympique Marsylia ma pięć punktów więcej, Olympique Lyon osiem, a Lens zajmuje drugie miejsce z przewagą 15 oczek nad drużyną z Bretanii. Wszystkie powyższe kluby mają do rozegrania jeden mecz więcej.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.