Remis w starciu Kloppa z Xavim

Sędziowskie kontrowersje, festiwal kontuzji i szalona pogoń w doliczonym czasie gry – debiutanckie starcie nowych selekcjonerów reprezentacji Holandii i Niemiec na Johan Cruijff Arena przyniosło potężną dawkę skrajnych emocji.

Holandia - Niemcy

Pierwsze wybory nowych selekcjonerów

Nowy coach reprezentacji Holandii postawił w większości na sprawdzonych graczy. W jedenastce znalazło się miejsce m.in dla Virgila Van Dijka czy Ryana Gravenbercha z Liverpoolu jak i dla dwójki Reijnders, Summerville, którzy przed nowym sezonem zamienili Premier League na Saudi Pro League i grają teraz w lidze z Cristiano Ronaldo. Młodym czyli Meerdinkowi czy Van Bommelowi pozostało zająć miejsce wśród zawodników rezerwowych w towarzystwie piłkarzy tj. Ake czy Lang. Jurgen Klopp zaś zdecydował się postawić na jednego debiutanta, którym był grający na prawej stronie obrony, piłkarz Freiburga Philipp Treu. Poza nim w składzie znaleźli się m.in Kimmich, Havertz czy nowy nabytek Barcelony Karim Adeyemi.

Do przerwy sporo emocji i…kontrowersji

Holendrzy jak przystało na gospodarzy ruszyli do ataku. W 12 minucie po dośrodkowaniu Reijndersa z rzutu rożnego strzałem głową piłkę w siatce umieścił kapitan Pomarańczowych Virgil Van Dijk. Zaproszony przez VAR do monitora sędzia Hernandez dopatrzył się wcześniej faulu Brobbeya na niemieckim bramkarzu i gola anulował. Decyzja mocno kontrowersyjna gdyż powtórki pokazały, że kontakt był doprawdy minimalny i raczej niezamierzony. Piłkarze obydwu zespołów grali dość ostro czego efektem dwie kontuzje. Zarówno Kai Havertz jak i Brian Brobbey czyli napastnicy obydwu drużyn musieli przedwcześnie opuścić murawę ze względu na urazy. Tym samym zadebiutowali w narodowych barwach Ebnoutalib (Niemcy) i Meerdink (Holandia), którzy zastąpili kontuzjowanych piłkarzy. W 32 minucie wynik otworzyli Niemcy. Po akcji Adeyemiego piłkę w bramce Verbrugena umieścił Nmecha. W tym przypadku również nie obyło się bez kontrowersji gdyż Holendrzy domagali się odgwizdania faulu na Brobbeyu w początkowej fazie akcji. Arbiter jednak gola uznał czym spowodował, że na stadionie Johan Cruijff Arena w Amsterdamie rozległy się potężne gwizdy. W 38 minucie po świetnej akcji Browna swojego gola powinien strzelić Adeyemi jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką…pustej już bramki. W końcu przebudzili się gospodarze. Groźny strzał Gakpo obronił Marc Andre Ter Stegen. Do przerwy na prowadzeniu podopieczni Jurgena Kloppa.

Holendrzy walczyli do końca

Od pierwszych minut drugiej odsłony meczu gospodarze rzucili się do odrabiania strat. W 59 minucie po akcji i strzale Dumfriesa znów interweniować musiał Ter Stegen. Chwilę później w zamieszaniu po rzucie rożnym najpierw strzelał Meerdink a za chwilę piłka znalazła się nawet w niemieckiej bramce lecz sekundę wcześniej rozległ się gwizdek arbitra przerywający akcję. Holendrzy ponownie słusznie protestowali gdyż chyba nikt na stadionie poza sędzią Hernandezem nie wie dlaczego gra została przerwana. Mecz zaczął się zaostrzać co raz bardziej i można odnieść wrażenie, że dzieje się tak z wyraźną pomocą…arbitra, który zdaje się nie panować nad boiskowymi wydarzeniami. W 73 minucie Meerdink finalizuje akcję Reijndersa lecz trafia w słupek. W 86 minucie w polu karnym Niemców główkował Van Hecke lecz wprost do „koszyczka” niemieckiego bramkarza. W 89 minucie bardzo groźnie zza pola karnego uderzał wprowadzony w drugiej połowie Ruben Van Bommel i choć piłka uderzona mocna leciała tuż przy słupku to Ter Stegen w fenomenalny sposób zdołał ją odbić. W końcu jednak Oranje znaleźli sposób na pokonanie golkipera Niemców. W 91 minucie przy linii bocznej piłkę na rzecz Van Bommela stracił Gnabry. Młody zawodnik popędzieł w kierunku pola karnego i zagrał kapitalną piłkę do Gakpo, który umieścił ją w bramce Ter Stegena. Niemcy w drugiej odsłonie praktycznie nie istnieli ale wywalczyli cenny remis na ciężkim terenie z trudnym rywalem zaś Holendrzy mogą chyba mówić o sporym niedosycie gdyż pomimo tylu dogodnych okazji nie udało się im zwyciężyć.

Avatar photo

Paweł Rorata

Sport znam nie tylko z trybun. Przez lata grałem w siatkówkę na poziomie III ligi, a później sędziowałem mecze na szczeblu wojewódzkim. Dzięki temu dobrze wiem, jak wyglądają emocje, presja i kulisy rywalizacji z perspektywy boiska.

W moim życiorysie jest też epizod redakcyjny: przez pewien czas prowadziłem kącik sportowy w lokalnej gazecie.

Dziś najwięcej uwagi poświęcam piłce nożnej. Śledzę rynek transferowy i na bieżąco analizuję Premier League. Od lat gram też w Fantasy Premier League, więc statystyki i forma zawodników to dla mnie codzienność. Uważnie obserwuję również Ekstraklasę i La Ligę, a moim szczególnym zainteresowaniem jest FC Barcelona.