Wygrała pierwszy mecz od lipca. Od niedawna współpracuje z polskim trenerem

Jelena Ostapenko od lipca czekała na wygrany mecz. Po czterech porażkach z rzędu zdołała przełamać się w turnieju rangi WTA w Seulu, gdzie w świetnym stylu uporała się z Anastasią Zakharovą.

Fot. Press Focus

Jelena Ostapenko przed startem turnieju WTA w Seulu na zaznanie smaku zwycięstwa czekała od 1 lipca. Od tego czasu przegrała cztery mecze z rzędu i można było mówić o swego rodzaju kryzysie.

Łotyszka w Seulu przystąpiła do rywalizacji dzięki „dzikiej karcie” otrzymanej od organizatorów i odpłaciła się im za zaufanie. 29-latka, która od kilku tygodni współpracuje z polskim trenerem, Piotrem Sierzputowskim, we wtorek pokazała się z bardzo dobrej strony.

Poza początkiem meczu, w którym Ostapenko przegrywała 1:3, rywalizacja przebiegała pod jej dyktando. O ile w premierowej odsłonie można było mówić o stosunkowo wyrównanej grze, tak druga partia była niezwykle jednostronna. Łotyszka wygrała pierwsze cztery gemy, czym bardzo zniwelowała szanse rywalki, a koniec końców przypieczętowała swoją wygraną w dwóch partiach.

Efekt Sierzputowskiego?

Bardzo chcielibyśmy, aby Ostapenko w najbliższym czasie zaczęła odnosić dobre wyniki, co oznaczałoby, że pomyślnie układa się jej współpraca z Sierzputowskim, byłym trenerem Igi Świątek. Ostapenko zna już rywalkę, z którą przyjdzie jej zawalczyć o ćwierćfinał koreańskich zawodów – będzie to Australijka Taylah Preston.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.