Koniec białostockiej posuchy! Jagiellonia zatrzymała GKS Katowice

Jagiellonia Białystok, pomimo zaliczania się do ścisłej czołówki PKO BP Ekstraklasy, nie mogła uznać ostatnich tygodni za udane. Podopieczni Adriana Siemieńca od kilku kolejek nie mogli znaleźć sposobu na wygranie meczu w lidze. Zmieniło się to we wtorek, kiedy to w ramach zaległego spotkania 16. kolejki pokonali GKS Katowice, który do rywalizacji przystępował po trzech wiktoriach z rzędu.

Fot. PressFocus

Kamień z serca w Białymstoku

Pozycja Adriana Siemieńca w Jagiellonii Białystok jest niepodważalna, ale ostatnie wyniki zespołu spowodowały, że pojawiały się pierwsze doniesienia o zgrzytach w klubie. „Duma Podlasia” najpierw odpadła z rywalizacji w Lidze Konferencji, a później wpadła w dołek w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasa. Białostoczanie od pięciu meczów nie potrafili znaleźć sposobu na wygranie meczu.

Okazja ku temu pojawiła się we wtorek, kiedy to Jagiellonia rozgrywała zaległy mecz przeciwko GKS-owi Katowice. Zespołowi, który wręcz przeciwnie do gospodarzy – w ostatnich tygodniach prezentował się wybitnie, co poskutkowało serią trzech zwycięstw z rzędu.

Dwa kluczowe ciosy Jagiellonii

Jagiellonia świetnie weszła w mecz – już w 11. minucie po asyscie Bartłomieja Wdowika bramkę zdobył Alejandro Pozo. Gospodarze pozostali skoncentrowali do ostatniego gwizdka pierwszej połowy, dzięki czemu tuż przed przerwą zwiększyli przewagę. Zdobywcą trafienia okazał się Taras Romańczuk.

GKS Katowice nie zamierzał się poddawać i coraz częściej dochodził do głosu w drugiej połowie. Kontaktową bramkę w 82. minucie zdobył wprowadzony na boisko Erik Jirka. To jednak było wszystko, na co było stać piłkarzy ze Śląska.

Ścisk w czołówce tabeli

Jagiellonia Białystok za sprawą wtorkowego zwycięstwa zrównała się punktowo z Zagłębiem Lubin oraz Lechem Poznań. Wszystkie zespoły mają po 31 oczek, co na dziewięć kolejek przed końcem sezonu zapowiada fantastyczną walkę o mistrzostw.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.