Nieudana pogoń Fręch. Nie zagra w turnieju głównym w Dubaju

Magdalena Fręch od piątku rywalizowała w dwustopniowych eliminacjach do turnieju rangi WTA 1000 w Dubaju. Polka była o krok od wywalczenia przepustki, bowiem w pierwszej rundzie odniosła pewne zwycięstwo. Niestety nie zdołała pójść za ciosem w kolejnym, decydującym pojedynku.

Fot. PressFocus

Dubaj i eliminacje – niefortunne połączenie dla Polki

Łodzianka już po raz ósmy w karierze miała okazję stanąć na starcie prestiżowej imprezy pod egidą WTA rozgrywanej w Dubaju. Trudno stwierdzić, aby to był jej ulubiony turniej – przynajmniej, jeśli oceny dokonamy na podstawie rezultatów. Fręch tylko jeden raz, w 2024 roku, zdołała wygrać mecz w głównej drabince. Natomiast rywalizację od eliminacji zaczynała siedem razy i jak dotychczas tylko dwukrotnie zdołała się przez nie przedrzeć. Tegoroczna edycja turnieju na Bliskim Wschodzie nie poprawi tej statystyki.

Francuzka znów lepsza

Aktualnie 59. tenisistka świata o miejsce w turnieju głównym rywalizowała z Varvarą Grachevą. To reprezentantka Francji lepiej zaczęła mecz i jej łupem padła premierowa odsłona.

Następnie Fręch dwa razy rzucała się w pogoń za rywalką. Najpierw – z pozytywnym skutkiem, bo wyrównała stan gry. Później musiała gonić rywalkę w trzeciej odsłonie, w której to Gracheva jako pierwsza uzyskała przewagę przełamania. Wprawdzie Polka pokusiła się o przełamanie powrotne, ale nerwową końcówkę lepiej wytrzymała jej rywalka i to ona po ostatniej piłce mogła się cieszyć z wygranej.

Polsko-francuski pojedynek trwał dwie godziny oraz 32 minuty. Po tym czasie Fręch poniosła porażkę 4:6, 6:4, 7:5. Była to jej druga przegrana w karierze z Grachevą. Wcześniej ta tenisistka okazała się od niej lepsza w trzeciej rundzie turnieju WTA w Miami w 2023 roku.

Powtórki z Dohy raczej nie będzie

Fręch także tydzień temu w Dosze zmagania pierwotnie zakończyła na eliminacjach, ale jako „szczęśliwa przegrana” dostała się do głównej drabinki i nawet wygrała w niej mecz. Podobna sytuacja może wydarzyć się również w Dubaju, ale szanse na to są zdecydowanie mniejsze.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.