Projekt Warszawa uciekł spod topora. Nieoczekiwane problemy w starciu z outsiderem

Dla Projektu Warszawa mecz piątej kolejki Ligi Mistrzów przeciwko Haasrode Leuven miał być czymś w rodzaju formalności. Polski zespół stawił się w Belgii w roli murowanego faworyta, ale na parkiecie sprawy przybrały zupełnie inny kierunek. Stołeczni zawodnicy ostatecznie wygrali, ale musieli odrabiać straty i rywalizować na dystansie pięciu setów. W środę w siatkarskiej LM doszło także do wewnątrz polskiego pojedynku, w którym lepsza było Asseco Resovia Rzeszów.

Fot. PressFocus

Historyczny moment dla rywali, wpadka Projektu Warszawa

Zespół Haasrode Leuven w tym sezonie po raz pierwszy w historii dostąpił zaszczytu rywalizacji w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Debiutancka kampania jak dotychczas nie była łagodna dla belgijskiej drużyny – w pierwszych czterech meczach nie tylko nie zdobyli ani jednego punktu, ale także mogli się „pochwalić” bilansem setowym 0-12. Przed rozpoczęciem meczu z Projektem Warszawa niewiele wskazywało, aby miało się to zmienić.

Także po pierwszym secie trudno było sądzić, że Leuven pokusi się o sprawienie niespodzianki, gdyż padł on łupem gości. Problemy zaczęły się później – Projekt Warszawa zaczął grać na dużo niższej skuteczności, co skrzętnie wykorzystali rywale. Belgowie wygrali dwie kolejne partie i byli o krok od historycznego wyczynu.

W tym momencie górę wzięło doświadczenie polskich siatkarzy. Projekt nie tylko zdołał wyrównać stan gry, ale także przechylił szalę zwycięstwa w decydującym tie-breaku.

Większych powodów do radości brak

Siatkarze Projektu Warszawa wygrali środowy mecz, ale istotniejsza, niż ta wygrana, jest utrata jednego punktu, który może wyraźnie skomplikować sprawę awansu do kolejnej fazy Ligi Mistrzów.

Wprawdzie polska drużyna nadal pozostaje druga w tabeli, ale w ostatniej kolejce przyjdzie im się zmierzyć z liderującym Lube Civitanova, a trzecie Montpellier – które traci do Projektu dwa punkty – zagra z Leuven.

Jeśli Belgowie znowu nie wzniosą się na szczyt swoich umiejętności i nie sprawią niespodzianki, to Polacy będą pokusić się o sensację we Włoszech. W przeciwnym razie Warszawiacy zostaną sklasyfikowani na trzecim miejscuz, z którego jedna z pięciu drużyn wywalczy przepustkę do fazy pucharowej.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.