Hurkacz bez urodzinowego prezentu. Szybki koniec występu w Rotterdamie

Tegoroczna edycja turnieju ATP 500 w Rotterdamie dobiegła końca dla Huberta Hurkacza. Zeszłoroczny półfinalista tej imprezy tym razem pożegnał się z rywalizacją już na etapie pierwszej rundy. Polak wprawdzie przegrał z wyżej notowanym Alexandrem Bublikiem, to jednak może pluć sobie w brodę, bowiem był o krok od tego, aby to on wywalczył przepustkę do kolejnej fazy.

Fot. PressFocus

Złego miłe początki

Hubert Hurkacz wraz z rozpoczęciem nowego sezonu wrócił do gry po kontuzji kolana, która wykluczyła go z rywalizacji na długie miesiące. To, w jaki sposób Polak wrócił na kort, budziło ogromny podziw. W inauguracyjnym rok United Cup rozegrał pięć meczów – pokonał m.in. Alexandra Zvereva czy Taylora Fritza. Lepszy od niego okazał się jedynie Alex de Minaur.

Z każdym kolejnym turniejem forma Polaka się pogarszała. W Australian Open odpadł na etapie drugiej rundy po porażce z Ethanem Quinnem. Poprawy nie ma także po powrocie do Europy. Hurkacz najpierw nieoczekiwanie przegrał w pierwszej rundzie turnieju ATP w Montpellier z Martinem Dammem, a w środę w Rotterdamie poniósł kolejną porażkę.

Świętowania nie będzie?

11 lutego mógłbyć podwójnym świętem dla Hurkacza – tego dnia obchodził 29. urodziny, a więc za sprawą wygranej z Alexandrem Bublikiem mógł sobie sprawić prezent. Obecnie to Kazach jest wyżej notowany w rankingu ATP – zajmuje 10. miejsce, Hurkacz jest 70., ale wrocławianin nie musiał podchodzić do tego starcia z bojaźliwością. Wszystko ze względu na historię ich starć. Obaj w przeszłości mierzyli się siedmiokrotnie i aż sześć razy, z czego sześć razy z rzędu, górą była Hurkacz.

Przez długi czas wszystko wskazywało, że Polak dołoży do swojego dorobku kolejną wygraną. Hurkacz wygrał premierową odsłonę, a w drugim secie serwował na mecz. Wówczas jednak Bublik uzyskał pierwsze przełamanie w meczu i wyrównał stan gry. Reprezentant Kazachstanu poszedł za ciosem także w decydującej partii i po dwóch godzinach oraz 22 minutach to on mógł się cieszyć z wygranej 6:7 (2), 7:6(1), 7:5.

Dla Hurkacza był to szarpany mecz – z jednej strony 25 posłanych asów serwisowych może wskazywać na dobrą dyspozycję, ale z drugiej aż dziewięć podwójnych błędów (trzy z nich zostały popełnione w gemie, w którym mógł sobie zapewnić wygraną) nie są dla niego codziennością.

Kiedy szansa na przerwanie czarnej serii?

Hurkacz przegrał ostatnie trzy mecze. Teraz czeka go kilka dni treningów – powrót do rywalizacji będzie miał miejsce za półtorej tygodnia w Dubaju, gdzie odbędzie się turniej rangi ATP 500.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.