Pokaz mocy Sinnera. Finał Wimbledonu nie dla Djokovicia

Fani tenisa zacierali sobie zęby na piątkowy półfinał Wimbledonu pomiędzy Novakiem Djokoviciem a Jannikiem Sinnerem. Jak się okazało – był to mecz „mocny” tylko na papierze. Dyspozycja lidera rankingu ATP spowodowała, że Serb nijak był w stanie mu się przeciwstawić.

Fot. PressFocus

Novak Djoković nie zamierza się zatrzymywać w drodze po 25. wielkoszlemowy tytuł, ale coraz częściej na jego drodze staje Jannik Sinner. Włoch po raz kolejny pokrzyżował plany jednego z najwybitniejszych tenisistów świata.

Półfinał tegorocznej edycji Wimbledonu był stosunkowo wyrównanym spektaklem, ale także jednostronnym. Sinner wyśmienicie wybierał momenty, w których próbował dobrać się do skóry rywala i robił to niezwykle skutecznie. Kluczem do jego sukcesu była dyspozycja serwisowa – w trakcie trzech setów rywalizacji ani razu nie stracił własnego podania, a sam w każdej z partii potrafił dobrać się do skóry rywala.

Sinner swoim piątkowym występem dobitnie pokazał, że dystans między nim a Djokoviciem robi się coraz bardziej rozległy. Faworyt potrzebował dwóch godzin oraz 21 minut, aby odnieść zwycięstwo 6:4, 6:4, 6:4.

Ubiegłoroczny triufmator Wimbledonu jest już jedynie o krok od obrony tytułu oraz zdobycia pierwszego wielkoszlemowego triumfu w 2026 roku. W niedzielnym finale na londyńskich trawnikach przyjdzie mu się zmierzyć z Alexandrem Zverevem. Niemiec równie szybko uporał się ze swoim półfinałowym rywalem, Arthurem Ferym.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.