Nie było łatwo. Iga Świątek przywitała się z Rzymem
Iga Świątek w piątek zainaugurowała zmagania w turnieju WTA 1000 w Rzymie. Reprezentantka Polski była murowaną faworytką spotkania przeciwko Caty McNally w ramach drugiej rundy, ale zwycięstwo nie przyszło jej łatwo.

Iga Świątek pojawiła się w Rzymie w jasnym celu – aby się przełamać. Okoliczności są sprzyjające – była liderka rankingu WTA ma za sobą już kilka tygodni przepracowanych z nowym trenerem, Francisco Roigiem, rywalizacja toczy się na kortach ziemnych, a Rzym jest dla niej dobrze kojarzącym się miejscem, gdyż w przeszłości wygrywała turniej w tym mieście trzykrotnie.
Inauguracyjne starcie przyniosło Świątek więcej tarapatów, niż można było się spodziewać. Mimo, że początek meczu z Caty McNally tego nie zapowiadał – Polka błyskawicznie wygrała premierową partię – to Polka musiała poważnie się zaangażować, aby odnieść wygraną. Prowadzenie z przełamaniem przy stanie 5:4 nie wystarczyło, aby domknąć mecz. Amerykanka odrobiła straty, a następnie wyrównała stan gry po wyrównanym tie-breaku.
Obecnie 63. tenisistka świata równie dzielnie walczyła także w trzeciej partii, ale ostatecznie minimalnie lepsza okazała się Świątek, która po długim, trwającym dwie godziny oraz 45 minut pojedynku, triumfowała 6:1, 6:7(5), 6:3.
Świątek o kolejne zwycięstwo w stolicy Włoch zagra w niedzielę – na jej drodze stanie reprezentantka gospodarzy, Elisabetta Cocciaretto. Obie tenisistki w przeszłości mierzyły się już w Rzymie. Świątek w 2025 roku wygrała 6:1, 6:0.
