Magdalena Fręch odpada ze Strasburga po trzysetowym dreszczowcu!

Magdalena Fręch zakończyła swój udział w turnieju WTA 500 w Strasburgu. Polska tenisistka po niezwykle zaciętym, pełnym zwrotów akcji i dramatycznym pojedynku uległa finalistce US Open, Kanadyjce Leylah Fernandez.

Ostateczny wynik tego trzygodzinnego boju to:

  • Pierwszy set: 6:4 dla Fernandez
  • Drugi set: 3:6 dla Fręch
  • Trzeci set: 6:4 dla Fernandez
fot. PressFocus

Jak przebiegał pierwszy set?

Magdalena Fręch miała w tym meczu kilka momentów, w których mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Największa szansa pojawiła się w pierwszej partii spotkania. Polka grała bardzo mądrze i prowadziła już 4:2. Niestety, w końcówce seta inicjatywę przejęła rywalka, która wygrała cztery gemy z rzędu i ostatecznie triumfowała 6:4.

Jak Polka zdominowała drugi set?

Porażka w pierwszej partii nie podłamała łodzianki. W drugim secie Fręch zaprezentowała tenis na miarę swoich najwyższych możliwości. Grała niezwykle regularnie i bezbłędnie pilnowała własnego podania. Nie pozwoliła Kanadyjce na rozwinięcie skrzydeł, pewnie wygrywając tę partię 6:3 i doprowadzając do wyrównania w całym meczu.

Czy Fręch była blisko spektakularnego powrotu w decydującej partii?

Trzeci set dostarczył kibicom najwięcej emocji. Leylah Fernandez grała jak natchniona i prowadziła już bezpiecznie 5:1. Gdy wydawało się, że losy spotkania są już przesądzone, Magdalena Fręch zanotowała kapitalny zryw:

  • Grając niemal bezbłędnie, Polka wygrała trzy gemy z rzędu.
  • Doprowadziła do stanu 4:5 przy serwisie Kanadyjki.
  • W powietrzu wisiał spektakularny, tenisowy powrót.

Ostatecznie jednak Fernandez zdołała opanować nerwy w kluczowym momencie i zamknęła mecz wynikiem 6:4.

Waleczność, która wróży sukcesy

Choć Magdalena Fręch żegna się z turniejem w Strasburgu, jej postawa w meczu z tak wymagającą rywalką zasługuje na ogromne brawa. Walka do ostatniej piłki i zniwelowanie straty z poziomu 1:5 na 4:5 pokazuje ogromną odporność psychiczną Polki. Taka dyspozycja i niezłomny charakter to świetny prognostyk przed zbliżającymi się wielkimi wyzwaniami na kortach ziemnych w Paryżu.

Krzysztof

Krzysztof Kwaśny

W świecie sportu odnajduję inspirację i nieustannie poszukuję nowych historii do opowiedzenia. Jako dziennikarz sportowy, z równym zamiłowaniem relacjonuję zmagania piłkarzy, tenisistów czy koszykarzy. Moja pasja pozwala mi tworzyć różnorodne materiały – od błyskawicznych newsów, przez wnikliwe felietony, po szczere wywiady i emocjonujące relacje. Współpracowałem z takimi redakcjami jak: Polsat Sport, To jest boks, Infosport i Łączynaspasja.