Kontuzja odmieniła wszystko. Chwalińska poza Wimbledonem
Maja Chwalińska była jeden punkt od wygrania meczu pierwszej rundy w turnieju wielkoszlemowym Wimbledon. Niestety – przy piłce meczowej nabawiła się urazu, który odmienił losy rywalizacji. Ostatecznie finalistka Roland Garros nie poradziła sobie ani z problemami zdrowotnymi ani rywalką.

W związku z wyśmienitym startem Mai Chwalińskiej podczas Roland Garros, gdzie doszła do finału, z jej występem w wielkoszlemowym Wimbledonie wiązano spore nadzieje. Szczególnie, że zawodniczka pochodząca z Dąbrowy Górniczej dobrze czuje się na kortach trawiastych.
Poniedziałkowy mecz przeciwko Mananchayi Sawangkaew przez długi czas układał się po myśli Polki – najlepszym tego potwierdzeniem niech będzie fakt, że prowadziła 6:2, 5:2 i wypracowała sobie piłkę meczową. To niestety był moment, który odmienił rywalizację – nasza zawodniczka niefortunnie poślizgnęła się i nabawiła się kontuzji nogi. Nie zrezygnowała z gry, ale od tego czasu nie wygrała gema w tym secie i rywalka doprowadziła do wyrównania.
Tajka ewidentnie nabrała wiatru w żagle, a Chwalińska w żaden sposób nie potrafiła wrócić do wcześniejszej gry. Niewątpliwie nie pomagał w tym uraz. Trzecia partia okazała się kontynuacją tego, co działo się w końcówce drugiego seta. Sawangkaew skorzystała z sprzyjających jej okoliczności i odniosła zwycięstwo 2:6, 7:5, 6:2.
