Faworyci nadal zawodzą. Rzeź rozstawionych w Montrealu

Turniej rangi ATP Masters 1000 w Montrealu jest pełen niespodzianek. W czwartek kolejny z głównych kandydatów do końcowego triumfu pożegnał się z rywalizacją. Mowa o Alexie de Minaur, który w trzeciej rundzie przegrał mecz w niezwykłych okolicznościach.

Fot. PressFocus

Przez długi czas czwartkowego meczu pomiędzy Alexem de Minaurem a Cameronem Norrie wydawało się, że obejdzie się bez niespodzianki. Australijczyk, który w Montrealu był rozstawiony z numerem trzecim, po wyrównanym pierwszym secie wyszedł na prowadzenie, a w drugiej odsłonie wyraźnie prowadził.

Prowadzenie 5:2 oraz jedna piłka meczowa nie wystarczyły – Brytyjczyk najpierw odrobił straty, a następnie wyrównał stan gry po wyrównanym tie-breaku. De Minaur w późniejszej części rywalizacji nie był w stanie się podnieść po rozstrwonieniu przewagi. Trzeci set był jednostronny na korzyść Norriego, który zanotował niesamowity powrót i wygrał cały mecz 5:7, 7:6(5), 6:1.

Po tym, jak z turniejem z Montrealem pożegnał się de Minaur, w trakcie rozgrywania meczów trzeciej rundy w stawce pozostał już tylko jeden tenisista notowany w pierwszej dziesiątce rankingu ATP. Jest nim Ben Shelton. Taki stan rzeczy powoduje, że któryś z zawodników stanie przed szansą na ogromny sukces w postaci triumfu w zawodach rangi ATP Masters 1000. Wśród nich jest Hubert Hurkacz, który w piątek powalczy o awans do czwartej rundy z Boticiem van de Zandschulpem.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.