Amerykańskie nadzieje w US Open – presja gospodarzy
Występ przed własną publicznością w turnieju wielkoszlemowym to dla tenisisty najwyższy przywilej, ale i ogromny ciężar gatunkowy. Podczas gdy amerykańskie tenisistki, z siostrami Williams na czele, seryjnie kolekcjonowały tytuły w Nowym Jorku, ich koledzy z reprezentacji od ponad dwóch dekad próbują przełamać niemoc i odzyskać puchar na rodzimej ziemi.

Czy początek XXI wieku był złotą erą dla reprezentantów USA?
Patrząc na historię pierwszych lat nowego tysiąclecia, trudno mówić o jakiejkolwiek presji paraliżującej gospodarzy. US Open było wówczas „prywatnym podwórkiem” Amerykanów, którzy regularnie sięgali po najwyższe trofea:
- Venus Williams triumfowała na Flushing Meadows w latach 2000 oraz 2001.
- Serena Williams przejęła pałeczkę w 2002 roku, a kolejny tytuł dołożyła w 2008.
- Pete Sampras pożegnał się z wielkim tenisem zwycięstwem w 2002 roku.
- Andy Roddick wygrał turniej w 2003 roku, co jak się później okazało, było ostatnim męskim triumfem USA w tym szlemie.
Jak kobiety zdominowały nowojorskie korty w kolejnych latach?
O ile u mężczyzn nastał czas posuchy, o tyle kobiecy tenis w USA kwitł w najlepsze. Absolutną hegemonką stała się Serena Williams, która łącznie wygrywała US Open aż sześciokrotnie, w tym zaliczyła imponującą serię trzech tytułów z rzędu w latach 2012-2014.
Późniejsze lata przyniosły kolejne, często niespodziewane sukcesy:
REKLAMA
- Sloane Stephens (2017): Sprawiła ogromną sensację, wygrywając finał z Madison Keys wynikiem 6:3, 6:0.
- Coco Gauff (2023): Młoda gwiazda z Atlanty potwierdziła swój wielki talent, pokonując po drodze takie zawodniczki jak Jelena Ostapenko czy Aryna Sabalenka w finale. Do dziś pozostaje to jej największym osiągnięciem.
- Jessica Pegula (2024): Dotarła do wielkiego finału, gdzie jednak musiała uznać wyższość Sabalenki.
Dlaczego amerykańscy tenisiści czekają na tytuł od 22 lat?
Od zwycięstwa Andy’ego Roddicka w 2003 roku minęło już ponad dwie dekady. Po odejściu legend takich jak Andre Agassi czy Pete Sampras, amerykańscy kibice długo czekali na zawodnika, który realnie włączyłby się do walki o najwyższe cele. Nadzieja powróciła dopiero w ostatnich sezonach dzięki „nowej fali” graczy.
Kto może przełamać wielkoszlemowy dołek?
Obecnie oczy całej Ameryki zwrócone są na trzech zawodników, którzy regularnie meldują się w decydujących fazach US Open:
- Taylor Fritz: Obecnie najwyżej notowany Amerykanin. W 2024 roku stał się pierwszym reprezentantem USA od lat, który wystąpił w finale US Open. Choć przegrał z Jannikiem Sinnerem, jego forma pokazuje, że powrót Amerykanina na szczyt jest bliski.
- Frances Tiafoe: W 2022 roku zachwycił świat, eliminując Rafaela Nadala i docierając do półfinału, gdzie stoczył pasjonujący bój z Carlosem Alcarazem.
- Ben Shelton: Młody, dysponujący potężnym serwisem gracz, który w 2023 roku dotarł do półfinału, przegrywając dopiero z późniejszymi mistrzami.

Jaka przyszłość czeka amerykański tenis?
Mimo bolesnej porażki Fritza w finale w 2024 roku, sytuacja męskiego tenisa w USA wygląda najlepiej od lat. Stabilna forma czołowych graczy i ich regularna obecność w ćwierćfinałach i półfinałach wszystkich turniejów wielkoszlemowych sugeruje, że bariera 22 lat bez tytułu wkrótce zostanie przełamana. Amerykanie znów dysponują szeroką kadrą zawodników zdolnych do wygrywania z najlepszymi na świecie, co czyni nadchodzące edycje US Open wyjątkowo ekscytującymi.
