Potknięcie Lecha Poznań. Czy ktoś na tym skorzysta?
Piątkowy wieczór wlał niepokój w serca kibiców Lecha Poznań. Ich ulubieńcy jedynie zremisowali z Arką Gdynia (1:1), co spowodowało, że rywalizacja o mistrzostwo Polski na ostatniej prostej może nabrać rumieńców. Wiele zależy od tego, czy najwięksi rywale „Kolejorza” zmniejszą dziejący ich dystans.

Lech Poznań w ostatnich tygodniach prezentował wybitną formę – w drodze po triumf w PKO BP Ekstraklasie wygrał ostatnie trzy mecze z rzędu, co pozwoliło jego piłkarzom złapać oddech i wyraźnie oddalić się od goniących go rywali. Rozpędzony „Kolejorz” zatrzymał się w bardzo nieoczekiwanym momencie. Sposób na faworytów znalazła będąca w ogromnym kryzysie Arka Gdynia.
I co ciekawe – zespół z Pomorza niewiele musiał zrobić, aby wywalczyć punkt. Lech Poznań miał gigantyczną przewagę, ale w żaden sposób nie miało to wpływu na wynik bramkowy. Jako pierwsi do siatki trafili piłkarze z Gdyni, którzy wykorzystali jedyną swoją okazję. Gospodarze rzucili się do ataku i po zaledwie kilku minutach, za sprawą bramki Luisa Palmy, wyrównali stan gry. W dalszych minutach byliśmy świadkami bicia głową w mur i mecz zakończył się wynikiem 1:1.
Dwóch poszkodowanych
Piątkowy wieczór w Poznaniu przyniósł podział punktów, który jest krzywdzący dla obu stron. Lech Poznań najprawdopodobniej zmniejszy swoją przewagę nad goniącymi ich rywalami – obecnie Lecha z Górnikiem Zabrze dzieli siedem punktów, ale niedawni zdobywcy Pucharu Polski mają do rozegrania dwa zaległe spotkania. Tymczasem Arka Gdynia dodała do swojego dorobku jeden punkt, który w żaden sposób nie zmienia jej sytuacji w walce o utrzymanie w lidze.
