Niespodzianki w pierwszej kolejce Mistrzostw Świata: Europejski kryzys i błysk geniuszu gwiazd
Pierwsza seria spotkań podczas fazy grupowej Mistrzostw Świata w piłce nożnej przyniosła kibicom sporo niespodzianek. Jedną z największych rewelacji tego etapu turnieju jest bardzo słaba postawa zespołów ze Starego Kontynentu, które seryjnie gubiły punkty z teoretycznie niżej notowanymi rywalami.

Jak zakończył się mecz otwarcia i skąd tyle emocji?
Mecz otwarcia pomiędzy Meksykiem a RPA zakończył się pewnym zwycięstwem gospodarzy 2:0. Spotkanie to przejdzie do historii ze względu na niezwykle ostrą grę i bezkompromisowość arbitrów.
W tym jednym meczu sędzia pokazał aż trzy czerwone kartki. Co ciekawe, były to jedyne kartoniki tego typu, jakich arbitrzy użyli w skali całej pierwszej kolejki fazy grupowej.
Dlaczego faworyci z Europy zaliczyli falstart?
Europejscy potentaci z pewnością zupełnie inaczej wyobrażali sobie wejście w ten prestiżowy turniej. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, obserwując sensacyjne rozstrzygnięcia z udziałem drużyn ze Starego Kontynentu:
- Hiszpania bezbramkowo zremisowała z Republiką Zielonego Przylądka.
- Szwajcaria zaledwie podzieliła się punktami z Katarem.
- Remisami zakończyły się również starcia Portugalii z Kongo, Belgii z Egiptem oraz Holandii z Japonią.
- Największe rozczarowanie przeżyły jednak Czechy, ulegając Korei Południowej 1:2, oraz Turcja, która przegrała z Australią 0:2.
Które gwiazdy światowego formatu nie zawiodły oczekiwań?
Podczas gdy europejskie kolektywy zawodziły, pierwsza seria spotkań stała się idealną sceną dla popisów indywidualnych największych asów światowego futbolu. Na miano bohaterów kolejki zapracowali snajperzy, którzy niemal w pojedynkę decydowali o losach swoich drużyn:
- Leo Messi – absolutny król polowania, autor efektownego hat-tricka w starciu z Algierią.
- Kylian Mbappe – zapisał na swoim koncie dublet.
- Harry Kane – również dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
- Erling Haaland – potwierdził zabójczą skuteczność, zdobywając dwie bramki.
Co czeka nas w kolejnych meczach?
Niemrawego początku w wykonaniu gigantów z Europy nie należy jeszcze utożsamiać z przedwczesnym pożegnaniem się z turniejem, jednak margines błędu drastycznie się skurczył. Druga kolejka zapowiada się pasjonująco – europejscy faworyci będą musieli zagrać pod ogromną presją, a podbudowane sukcesami reprezentacje z Afryki czy Azji postarają się udowodnić, że ich świetne wyniki nie były dziełem przypadku.
