Legia zwyciężyła po golu w 97. minucie! Trudna sytuacja Widzewa
Spotkanie, które miało być klasykiem, było nim tylko na papierze. Piątkowe starcie Legii Warszawa z Widzewem Łódź było meczem bezbarwnym – tym, co wynagrodziło kibicom ponad 90 minut znudzenia, była bramka – zdobyta w 97. minucie – która dała gospodarzom zwycięstwo i spory oddech w kontekście walki o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie.

Starcia Legii Warszawa z Widzewem Łódź obrosły legendą w latach 90., kiedy to oba zespoły zażarcie walczyły ze sobą o mistrzostwo Polski. Obecnie oba zespoły znajdują się w zupełnie innej sytuacji – zdecydowanie im bliżej do spadku z najwyższego poziomu rozgrywkowego w kraju.
O ile początek meczu – bardzo energetyczny z obu stron – mógł dać nadzieję na dobre widowisko przy ulicy Łazienkowskiej, tak z każdą minutą było tylko gorzej. Na boisku wiało nudą, a największą atrakcją było to, jaką oprawę przygotowali najzagorzalsi kibice Legii Warszawa.
Oba zespoły głównie skupiały się na tym, aby zapobiegać, niż kreować. W związku z tym wiele akcji kończyło się w okolicach środkowej strefy boiska, nie dochodzilo do klarownych okazji z którejś z stron. Gdy wszystkim, włącznie z piłkarzami, mogło się wydawać, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, Legia Warszawa wykorzystała stały fragment gry z 97. minuty. To jej piłkarze świetnie odnaleźli się w zamieszaniu i kilka razy szukali drogi do siatki, aż skutecznie zrobił to Rafał Adamski.
Legia coraz bardziej spokojna, nerwowo w Łodzi
Podopieczni Marka Papszuna za sprawą tego niezwykle cennego zwycięstwa awansowali w tabeli PKO BP Ekstraklasy na dziewiąte miejsce. Co jednak najistotniejsze – zwiększyli przewagę nad 16. Widzewem do czterech punktów, co na trzy mecze przed końcem sezonu daje niewielki komfort. Fakty są takie, że przy sprzyjających rezultatach Legia może wmieszać się w walkę o europejskie puchary (do obecnie piątej Wisły Płock tracą pięć punktów). Tymczasem Widzew musi się skupić na walce o uniknięcie spadku.
