Koniec serii Chicago Fire. Lewandowski wszedł z ławki
Po sześciu porażkach z rzędu, Chicago Fire straciło punkty. Zespół Roberta Lewandowskiego w MLS zremisował 1:1 z New York Red Bulls. Polski napastnik wszedł na boisko z ławki rezerwowych.

Chicago Fire, w którym od lata występuje Robert Lewandowski, od początku sierpnia znajduje się w wyśmienitej formie. Do wczoraj zespół z Wietrznego Miasta mógł się pochwalić serią sześciu zwycięstw z rzędu w rozgrywkach MLS oraz League Cup.
Drużyna Polaka była na dobrej drodze, aby dołożyć kolejne zwycięstwo do serii, ale bramka Marena Haile-Selassie zdobyta w 86. minucie dała New York Red Bulls wyrównanie. Lewandowski, ku niezadowoleniu licznie zgromadzonych na stadionie polskich kibiców, mecz rozpoczął na ławce rezerwowych i na boisku pojawił się dopiero w 65. minucie.
Polak wpisał się w to, jak wyglądał cały mecz – był bezbarwny, nie zdołał sobie wypracować sytuacji bramkowych. Mimo to, jego wejście na murawę i każdy kontakt z piłką spotykał się z ogromną wrzawą podekscytowanych kibiców.
38-latek w barwach Chicago Fire zdążył już wystąpić w ośmiu spotkaniach. Jak dotychczas czterokrotnie wpisał się na listę strzelców.
