Doczekali się! Górnik Zabrze znów z Pucharem Polski po 54 latach

Górnik Zabrze 38 lat czekał na trofeum – oczekiwanie zostało zakończone za sprawą zwycięstwa nad Rakowem Częstochowa (2:0) w finale Pucharu Polski.

Fot. PressFocus

Od początku sobotniego spotkania rozgrywanego na PGE Stadionie Narodowym to Górnik Zabrze wydawał się być stroną, która chce wziąć sprawy w swoje ręce. W meczu pozbawionym wielu sytuacji bramkowych, to popularni „Trójkolorowi” byli w stanie wypracować sobie ich więcej. Wynik został otwarty w 32. minucie, kiedy to Erik Janza z rzutu rożnego dośrodkował wprost na głowę Roberto Massimo.

W drugiej połowie nie było widać, aby Raków Częstochowa za wszelką cenę chciał zmienić obraz gry. Nadal stroną inicjującą był Górnik, który wykorzystał nieporozumienie formacji defensywnej Rakowa. Źle wybita piłka przez jednego z obrońców trafiła pod nogi Maksyma Khlana, który zaskoczył źle ustawionego Oliwiera Zycha.

Dopiero wtedy Raków rzucił wszystko na jedną kartę, ale już było za późno. Wprawdzie piłkarzom Łukasza Tomczyka udało się wypracować kilka okazji, to jednak nie znaleźli oni drogi do bramki strzeżonej przez Marcela Łubika.

Po końcowym gwizdku w Warszawie nastąpiła erupcja radości. Trudno się temu dziwić, skoro kibice Górnika czekali na jakikolwiek tytuł od 38 lat, a po Puchar Polski sięgnęli po raz ostatni przed 54 laty, w 1972 roku. Co więcej – to nie musi być wszystko, jeśli chodzi o ten sezon, bowiem piłkarze Michala Gasparika liczą się w walce o mistrzostwo Polski. Zabrzanie na trzy kolejki przed końcem sezonu zajmują drugie miejsce i tracą trzy punkty do liderującego Lecha Poznań.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.