Chicago Fire zwycięskie. Siedem meczów bez gola Lewandowskiego

Po dwóch porażkach z rzędu Chicago Fire wróciło na zwycięską ścieżkę w MLS. Wygrana nad Atlantą United 3:2 dała drużynie z Wietrznego Miasta gwarancję gry w 1/8 finału fazy play-off. Nikły wkład w zwycięstwo miał Robert Lewandowski.

Fot. Press Focus

Chicago Fire w ostatnich dwóch meczach w ramach MLS poniosło porażki z drużynami, które znajdują się w czołówce Konferencji Wschodniej. Zespół Roberta Lewandowskiego w nocy z soboty na niedzielę zmierzył się z Atlantą United, która zajmuje 14. miejsce w tabeli i nie liczy się w walce o awans do play-offów. Zespół z Chicago odniósł wygraną, ale nie przyszła ona w łatwych okolicznościach.

Gospodarze świetnie weszli w mecz, gdyż już w czwartej minucie objęli prowadzenie. Chicago Fire natychmiast rzuciło się do odrabiania strat i dokonali tego jeszcze w pierwszej połowie. Kilka minut po rozpoczęciu drugiej odsłony gry poszli za ciosem i wyszli na prowadzenie. W 60. minucie zadali rywalom kolejny cios. Atlanta za sprawą trafienia Breela Embolo złapała kontakt, ale było to wszystko, na co było stać gospodarzy.

Występ do zapomnienia. Lewandowski nie błyszczał

Robert Lewandowski wyjazdowy mecz Chicago Fire rozpoczął w pierwszym składzie, a boisko opuścił w 68. minucie. Mimo, że jego zespół zdobył trzy bramki, Polak nie miał udziału przy żadnej z nich, a był zamieszany w straconego gola. Napastnik w ostatnich meczach nie radzi sobie najlepiej – w MLS nie zdobył bramki od siedmiu spotkań. Ostatnie trafienie zanotował 10 września w meczu przeciwko Interowi Miami.

Dotychczasowy bilans 38-latka w obecnym sezonie MLS to 16 spotkań, w których zdobył sześć spotkań oraz zanotował trzy asysty.

Chicago Fire jest już pewne udziału w fazie play-off. Do zakończenia sezonu zasadniczego zostały trzy mecze, w których warto powalczyć o najwyższą stawkę. Wyższa pozycja w tabeli pozwoli trafić na potencjalnie słabszego rywala. Zespół Lewandowskiego wciaż może zakończyć rozgrywki zasadnicze na drugim miejscu Konferencji Wschodniej.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.

Ciekawostki

Piłka Nożna
Zobacz wszystkie ciekawostki