Wojna o wielki finał NBA! San Antonio Spurs rozbijają mistrzów i doprowadzają do meczu numer 7
Oklahoma City Thunder miała wszystko w swoich rękach i mogła przypieczętować awans do wielkiego finału NBA, potrzebując do tego zaledwie jednego zwycięstwa. Teksańczycy pokazali jednak niesamowity charakter – przed własną publicznością rzucili obrońców tytułu na kolana, wygrywając aż 118:91. Taki obrót spraw oznacza tylko jedno: o wszystkim zadecyduje legendarne i nieprzewidywalne starcie numer siedem!

Jak Victor Wembanyama poprowadził Spurs do triumfu?
Po raz kolejny w najważniejszym momencie na absolutny szczyt swoich możliwości wspiął się młody lider zespołu z Teksasu. Francuski środkowy zdominował wydarzenia na parkiecie i odebrał rywalom ochotę do gry.
Kluczowe momenty i osiągnięcia z tego meczu to:
- Imponujący double-double – w zaledwie 28 minut spędzonych na parkiecie Victor Wembanyama zdobył 28 punktów i zanotował 10 zbiórek.
- Zabójcza trzecia kwarta – ta część gry okazała się gwoździem do trumny gości. Koszykarze San Antonio Spurs zdemolowali w niej rywali, wygrywając tę odsłonę aż 32:13.
Co zadecydowało o tak słabej postawie obrońców tytułu?
Aktualni mistrzowie NBA zaprezentowali tego wieczoru niespotykanie niską skuteczność. Obrońcy tytułu raz po raz obijali obręcz w teksańskiej hali, kompletnie gubiąc swój ofensywny rytm:
- Thunder trafili katastrofalne 35 na 94 rzuty z gry.
- Ich skuteczność z dystansu była jeszcze gorsza i wyniosła zaledwie 10 z 40 prób za trzy punkty.
- Kompletnie zatrzymany został lider zespołu – Shai Gilgeous-Alexander wywalczył tylko 15 punktów, co mocno odbiło się na końcowym rezultacie.
Kiedy i gdzie odbędzie się decydujące starcie o finał?
W tej serii nie ma już miejsca na kalkulacje ani marginesu na najmniejszy błąd. O tym, kto wygra Konferencję Zachodnią i zamelduje się w wielkim finale NBA przeciwko odpoczywającym już New York Knicks, zadecyduje siódmy mecz.
Rywalizacja przenosi się teraz z powrotem na teren mistrzów. Decydująca bitwa zostanie rozegrana w głośnej hali w Oklahomie, która dla koszykarzy Thunder będzie musiała stać się prawdziwą twierdzą.
Czas na absolutne koszykarskie święto
Siódme mecze w fazie play-off NBA rządzą się własnymi prawami – tutaj dotychczasowe statystyki, zmęczenie czy przewaga własnego parkietu schodzą na dalszy plan, a liczą się wyłącznie zimna krew i silne nerwy. San Antonio Spurs złapali niesamowity wiatr w żagle i udowodnili, że potrafią zneutralizować największe atuty mistrzów. Oklahoma City Thunder z kolei będzie musiała szybko zapomnieć o teksańskim blamażu, jeśli marzy o obronie mistrzowskiego pierścienia. Jedno jest pewne – czeka nas widowisko, o którym kibice będą rozmawiać latami.
