Finały NBA: New York Knicks zrobili pierwszy krok bez udziału Sochana
Finały NBA rozpoczęły się od mocnego uderzenia. Pierwsze spotkanie pomiędzy New York Knicks a San Antonio Spurs przyniosło wiele emocji, które po ostatniej akcji meczu dało więcej radości zespołowi Jeremy’ego Sochana. Niestety, polski koszykarz nie miał jakiegokolwiek udziału w sukcesie swojego zespołu.

Początek pierwszego spotkania w serii Finałów NBA przebiegał zgodnie z planem – koszykarze San Antonio Spurs z Victorem Wembanyamą na czele bardzo dobrze weszli w mecz i kontrolowali to, co działo się na parkiecie. Po dwóch kwartach zawodnicy SAS schodzili na przerwę z przewagą siedmiu punktów.
Obraz gry odmienił się w drugiej połowie – choć początek na to nie wskazywał, gdyż początkowo San Antonio Spurs powiększało swoją przewagę – w której Knicks byli dużo bardziej skuteczniejsi, a duży wkład w poprawę gry swojego zespołu miał Jalen Brunson. Ostatecznie to on najpierw pomógł zniwelować straty, a następnie w czwartej kwarcie przechylić szalę zwycięstwa na stronę New York Knicks.
Wspomniany Brunson zakończył mecz z dorobkiem 30 punktów, trzech zbiórek oraz dwóch asyst. Ten występ niewątpliwie miał kluczowe znaczenie w kontekście wywalczenia zwycięstwa na inaugurację Finałów NBA.
Sochan nie podniósł się z ławki
Żadnego udziału w zwycięstwie New York Knicks nie miał Jeremy Sochan, któremu trener Mike Brown nie dał szansy pojawienia się na parkiecie. Zespół Polaka potrzebuje jeszcze trzech zwycięstw, aby sięgnąć po wymarzone mistrzostwo. Kolejną szansę na zbliżenie się do celu otrzymają w sobotę, kiedy to odbędzie się mecz drugiej serii.
