Dziki Warszawa krok od wielkiego sukcesu. Zadecyduje jeden mecz

Dziki Warszawa fenomenalnie prezentują się w eliminacjach do Ligi Mistrzów FIBA. Stołeczny zespół wygrał już trzy spotkania, a szczególnie cenna była sobotnia wiktoria przeciwko zespołowi z hiszpańskiej ACB, czyli najmocniejszej ligi w Europie.

Fot. Press Focus

16 drużyn z całej Europy stanęło w walce o jedno miejsce w fazie grupowej koszykarskiej Ligi Mistrzów. Zadanie niezwykle trudne, ale Dziki Warszawa jak dotychczas radzą sobie wyśmienicie. Choć polski zespół nie był w gronie faworytów w walce o tę przepustkę, to potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa, aby tego dokonać!

Ogromna niespodzianka w półfinale

O ile pierwsze dwie wygrane Dzików podczas turnieju w Bułgarii – przeciwko Opavie i VEF Ryga – nie były traktowane jako wielka niespodzianka, tak sobotnia wiktoria w takowy sposób musiała być rozpatrywana. Stołeczny zespół na parkiecie zmierzył się z Rio Breogan, czyli 11. zespołem poprzedniego sezonu ACB, najmocniejszej ligi w Europie.

To rywale Polaków byli faworytami, ale mecz nie układał się po ich myśli – Dziki bardzo szybko wypracowały sobie dużą przewagę, a ogromny wpływ na to miała trzecia kwarta, którą wygrali 37:29. Wprawdzie Hiszpanie rzucili się do odrabiania strat w ostatniej kwarcie – wygrali nią z ogromną przewagą, 35:18 – w pewnym momencie tracili wyłącznie jeden punkt, ale koniec końców pościg nie zakończył się sukcesem.

Dziki Warszawa ostatecznie wygrały 113:110 i sprawiły ogromną niespodziankę!

Przed polskim zespołem już tylko mecz, ale ponownie będzie on bardzo trudnym zadaniem. W niedzielę przyjdzie mu się zmierzyć z niemiecką Vechtą, która w ubiegłym sezonie zmagania w BBL zakończyła na etapie ćwierćfinału, po porażce z późniejszym triumfatorem, Albą Berlin.

Dziki ponownie przystąpią do tego meczu w roli drużyny spisywanej na straty. Finał eliminacji do Ligi Mistrzów rozpocznie się w niedzielę o godzinie 19:30.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.