Bez niespodzianki na inaugurację. De Minaur nie dał szans Kaśnikowskiemu
Zgodnie z planem, choć na pewno ku niezadowoleniu polskich kibiców – zakończył się pierwszy mecz w ramach rywalizacji Australii z Polską w meczu Grupy Światowej I Pucharu Davisa. Alex de Minaur nie pozostawił żadnych złudzeń Maksowi Kaśnikowskiemu, którego pokonał w niespełna godzinę.

Reprezentacja Polski wyruszyła w podróż do Australii poważnie osłabiona – po raz kolejny kapitan Mariusz Fyrstenberg nie mógł skorzystać z usług Huberta Hurkacza, który skupia się na indywidualnej karierze. To spowodowało, że u boku Kamila Majchrzaka naszym drugim singlistą został Maks Kaśnikowski i to on na inaugurację zmierzył się z największą gwiazdą rywali, Alexem de Minaurem.
O ile premierową odsłonę pojedynku w Brisbane można określić mianem wyrównanej, gdyż o jej losach zadecydowało wyłącznie jedno przełamanie, tak drugi set był spektaklem w wykonaniu obecnie dziewiątego tenisisty świata. De Minaur zdominował młodszego rywala, nie dając mu szansy nawet na wygranie jednego gema.
To poskutkowało szybkim końcem inauguracji meczu pomiędzy Polską a Australią. De Minaur potrzebował zaledwie 57 minut, aby pokonać Kaśnikowskiego 6:3, 6:0. Reprezentant gospodarzy był świetnie dysponowany przy własnym podaniu. Serwując przegrał zaledwie sześć punktów, jednocześnie nie dając rywalowi ani jednej szansy na przełamanie.
