Droga przez mękę Lecha Poznań. Nieoczekiwane problemy
Zaledwie jedna bramka padła w czwartkowym meczu Lecha Poznań w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Spodziewano się, że popularny „Kolejorz” łatwiej poradzi sobie z rywalem, którym był mistrz Wysp Owczych, KI Klaksvik.

Ostatnie tygodnie nie były łatwe dla Lecha Poznań. Liczono, że pojedynek z takim rywalem, jak Klaksvik, pomoże w powrocie na właściwe tory. Niestety, tak nie było, a czwartkowy mecz wlał w serca sympatyków klubu jeszcze więcej niepokoju.
Lech od początku przejął inicjatywę i był stroną, która chciała przeważać, ale w żaden sposób nie przerodziło się to w konkrety. Ataki były nieskuteczne, a rywale co jakiś czas przygotowywali groźne kontry, w których niewiele brakowało do pokonania Mateusza Lisa.
Przez długi czas popularny „Kolejorz” walił głową w mur, ale w końcu znalazł drogę do siatki rywali z Wysp Owczych. Bohaterem Lecha Poznań okazał się wprowadzony na boisko w drugiej połowie Yannick Agnero. Rezerwowy napastnik w 81. minucie zrobił pożytek z akcji sam na sam z bramkarzem – wcześniej pokonał prawie połowę boiska z piłką przy nodze.
Lech wygrał czwartkowe spotkanie 1:0, ale wymiar zwycięstwa na pewno nie jest zadowalający. Piłkarze klubu z Wielkopolski na pewno nie mogą spać spokojnie przed nadchodzącym rewanżem.
