Do sześciu razy sztuka! Fręch znalazła sposób na niewygodną rywalkę
Gdy Magdalena Fręch zobaczyła, że w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Waszyngtonie przyjdzie jej zagrać z Ann Li, na pewno nie była zadowolona. Nic dziwnego, skoro przegrała wszystkie pięć poprzednich pojedynków z Amerykanką. W Waszyngtonie jednak było inaczej i repezentantka Polski zdołała przerwać negatywną serię!

Li Ann nigdy nie była tenisistką, z którą Magdalena Fręch lubiła grać. Bez względu, kiedy dochodziło do ich starć i na jakim poziomie – reprezentantka Stanów Zjednoczonych zawsze była lepsza. Począwszy od ich pierwszego starcia rozegranego w 2019 roku w turnieju rangi ITF, aż po 2026 rok, kiedy to zawodniczki mierzyły się w turnieju WTA w Dosze – wszystkie pięć spotkań wygrała młodsza z zawodniczek.
Nic więc dziwnego, że obecnie 31. tenisistka świata była wyraźną faworytką meczu w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Waszyngtonie. Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się zdecydowanie po jej myśli, bo wygrała pierwsze cztery gemy. To jednak nie wyprowadziło z równowagi Fręch, która heroicznie rzuciła się do odrabiania strat. Wygrała sześć gemów z rzędu i premierowa partia padła jej łupem.
Drugi set przebiegał już pod dyktando łodzianki. W piątym gemie uzyskała pierwsze przełamanie, a przy stanie 5:3 przypieczętowała sobie zwycięstwo. Tym samym Fręch po pięciu porażkach z Ann wreszcie znalazła na nią sposób i wygrała 6:4, 6:3.
28-latka, która w Waszyngtonie broni punktów za osiągnięty w ubiegłym sezonie ćwierćfinał, w drugiej rundzie stanie oko w oko z turniejową „jedynką”. Jej kolejną rywalką będzie Jessica Pegula. Dla Fręch będzie to kolejna szansa na przełamanie serii, gdyż jak dotychczas trzykrotnie musiała uznać wyższość Amerykanki.
