Nie będzie meczu Williams kontra Świątek. Legenda wyeliminowana w pierwszej rundzie
Serena Williams, jedna z najwybitniejszych tenisistek wszechczasów, po blisko czterech latach przerwy postanowiła wrócić do gry i wziąć udział w singlowym Wimbledonie. 44-latka we wtorek pokazała się z bardzo dobrej strony, ale po niezwykle wyrównanym meczu musiała uznać wyższość Mayi Joint.

Serena Williams – niegdyś najlepsza tenisistka świata oraz triumfatorka 23 turniejów wielkoszlemowych – ostatni oficjalny mecz gry pojedynczej odbyła 3 września 2022 roku, kiedy to rywalizowała w ramach trzeciej rundy wielkoszlemowego US Open. Po blisko czterech latach przerwy postanowiła wrócić do gry i w czerwcu, jako 44-latka, znów pojawiła się na korcie.
Po dwóch turniejach, w których rywalizowała w deblu, na Wimbledonie wróciła do gry singlowej. Celem Williams było wygranie pierwszego meczu na londyńskich trawnikach od 2019 roku. Okazja była nienajgorsza, bowiem po drugiej stronie siatki stała Maya Joint, która przegrała ostatnie 12 meczów z rzędu w turniejach rangi WTA 250 i wzwyż.
Po grze Amerykanki wcale nie było widać, że ma za sobą tak długą przerwę. Wręcz przeciwnie – tylko wysoki poziom gry prezentowany przez Joint powodował, że mecz był tak bardzo wyrównany. O jego losach zadecydowała trzecia partia, w której lepiej z presją poradziła sobie obecnie 87. tenisistka świata. 20-latka wygrała 6:3, 6:7(6), 6:3 i tym samym przerwała serię meczów bez zwycięstwa.
Williams ma czego żałować, bowiem w trzeciej partii to ona jako pierwsza prowadziła z przełamaniem. Od tego momentu jednak wyraźnie obniżyła poziom gry, co pomogło rywalce odwrócić losy rywalizacji.
44-latka na Wimbledonie będzie rywalizować jeszcze w deblu, w którym stworzy parę ze starszą siostrą, Venus. Jak dotychczas nie wiadomo, czy planuje rozegrać kolejne turnieje w grze pojedynczej.
