Wojna nerwów nie dla Majchrzaka. Będzie szybka szansa na rewanż

Dwa dni – w sobotę oraz niedzielę – trwał mecz półfinałowy turnieju rangi ATP Challenger Tour rozgrywanego na kortach trawiastych w Birmingham z udziałem Kamila Majchrzaka. Deszcz drugiego dnia dał za wygraną i tenisiści mogli wrócić do gry. Polak okazał się minimalnie gorszy od rywala, ale… już wkrótce dostanie szansę na zrewanżowanie się na nim.

Fot. PressFocus

Rywalizacja na kortach trawiastych przyzwyczaja do tego, jak wielkim argumentem jest własne podanie. Było to dobitnie widać w spotkaniu pomiędzy Otto Virtanenem a Kamilem Majchrzakiem, w którym rozegrano trzy tie-breaki i doszło do zaledwie dwóch przełamań! Przez dłuższą część meczu wyraźnie bliżej zwycięstwa był Fin.

Przede wszystkim wygrał premierową odsłonę, a także prowadził 4-2 w tie-breaku drugiego seta. Przewaga okazała się jednak niewystarczająca i Majchrzak wyrównał stan gry. Chwilę później ponownie znalazł się w tarapatach, gdyż na otwarcie trzeciej partii po raz pierwszy w meczu przegrał własne podanie. Wówczas Polak świetnie zaczął grać na returnie i zdołał odrobić straty.

Więcej przełamań w meczu nie było i trzeci tie-break zadecydował o tym, który z zawodników zagra w finale. W nim jako pierwszy „z przodu” był Majchrzak, który prowadził 5-3. Wtedy do głosu doszedł Virtanen, który wygrał trzy piłki z rzędu, ale piłki meczowej przy podaniu Polaka nie wykorzystał. Chwilę później okazję na zakończenie meczu miał Majchrzak, ale też jej nie wykorzystał. Za drugim razem bezbłędny okazał się jego rywal i to on wygrał ten mecz.

Całe spotkanie trwało dwie godziny i 39 minut. Virtanen wygrał 7:6(6), 6:7(5), 7:6(7) i o tytuł w Birmingham zagra przeciwko Bu Yunchaokete. Co ciekawe – los ponownie połączył Virtanena i Majchrzaka. Tenisiści trafili na siebie w pierwszej rundzie nadchodzącego turnieju ATP w s’Hertogenbosch.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.