Chwalińska po finale: jestem z siebie bardzo dumna
Maja Chwalińska zmagania w tegorocznej edycji wielkoszlemego French Open zakończyla na finale. Reprezentantka Polski musiała w nim uznać wyższość Mirry Andriejewej, ale jej wynik na długo pozostanie w pamięci kibiców. – Popłakałam sobie, ale jestem też z siebie bardzo dumna. Chciałabym, aby ten mecz wyglądał inaczej, żeby ludzie mogli zobaczyć mnie w lepszej odsłonie – powiedziała na temat sobotniej rywalizacji.

Maja Chwalińska na kortach Rolanda Garrosa rywalizowała przez trzy tygodnie – zaczęła od pierwszej rundy eliminacji, a skończyła najważniejszym meczem, finałowym. W nim przegrała z Mirrą Andriejewą, ale i tak należy mówić o wielkim sukcesu. 24-latka jest pierwszą zawodniczką w historii, która jako kwalifikantka dotarła do finału French Open.
Andriejewa potrzebowała jednej godziny oraz 22 minut, aby odnieść zwycięstwo 6:3, 6:2. – Popłakałam sobie, ale jestem też z siebie bardzo dumna. Chciałabym, aby ten mecz wyglądał inaczej, żeby ludzie mogli zobaczyć mnie w lepszej odsłonie. Mirra była dziś dużo lepsza ode mnie, natomiast dałam z siebie wszystko. Nie mogę mieć do siebie pretensji – oceniła przbieg finałowego starcia Chwalińska.
Polka na paryskich kortach zarobiła ponad 6 mln złotych. Nic więc dziwnego, że pojawiły się pytania, w co zainwestuje tak duże pieniądze. – Na pewno coś sobie kupię. Nie mam jednak na myśli niczego szczególnego. Będę chciała zainwestować w siebie i swój tenis. Podpytam trenera Maćka Ryszczuka, co by się mogło przydać ze sprzętu treningowego… To będzie dla mnie priorytet – zdradziła.
Wiadomo już, jakie są najbliższe plany Chwalińskiej. W następnych dniach uda się na zasłużony odpoczynek. Jej kolejnym startem ma być Wimbledon – wciąż nie wiadomo, czy będzie musiała przebijać się przez eliminacje, czy dostanie „dziką kartę” do głównej drabinki.
