Sensacja na Zachodzie! San Antonio Spurs pokonują mistrzów NBA po dwóch dogrywkach
Rywalizacja w finałach Konferencji Zachodniej NBA rozpoczęła się od prawdziwego trzęsienia ziemi. Skazywana na pożarcie drużyna San Antonio Spurs pokonała na wyjeździe obrońców tytułu mistrzowskiego Oklahoma City Thunder 122:115. Do wyłonienia zwycięzcy w tym niesamowicie dramatycznym pojedynku potrzebne były aż dwie dogrywki.

Kim był bohater szalonego meczu w Oklahomie?
Spotkanie od samego początku trzymało w napięciu i było niezwykle wyrównane. Żaden z zespołów nie był w stanie wypracować przewagi większej niż 10 punktów.
Absolutnym bohaterem ekipy z Teksasu został Victor Wembanyama. Francuski środkowy rozegrał genialne zawody, całkowicie dominując na parkiecie. Mecz zakończył z nieprawdopodobnym, wręcz historycznym dorobkiem:
- 41 punktów
- 24 zbiórki
Jak młoda krew z San Antonio zatrzymała lidera Thunder?
Sukces zespołu z San Antonio jest tym większy, że średnia wieku drużyny, która wybiegła na parkiet w tym spotkaniu wynosiła poniżej 23 lat. Mimo braku doświadczenia na tak wysokim szczeblu rozgrywek, „Ostrogi” zaprezentowały genialną i dojrzałą defensywę.
Młodzi gracze Spurs znaleźli sposób na zatrzymanie największej gwiazdy gospodarzy. Shai Gilgeous-Alexander dwoił się i troił, ale skuteczna obrona rywali całkowicie wybiła go z rytmu – lider Thunder trafił zaledwie 7 z 23 rzutów z gry.
Czy Oklahoma City Thunder zdoła podnieść się po ciosie?
Zasadnicze pytanie brzmi teraz: jak na tę porażkę zareagują urzędujący mistrzowie NBA? Koszykarze z Oklahomy do tej pory szli przez fazę play-off jak burza, demolując kolejnych rywali bez straty choćby jednego meczu:
- Wygrana 4-0 z Phoenix Suns
- Wygrana 4-0 z Los Angeles Lakers
Pierwsza porażka w tegorocznej postsezonie stawia ich w nowej, trudnej sytuacji. Odpowiedź na to, czy faworyci zdołają wyrównać stan rywalizacji, poznamy już w nocy ze środy na czwartek, kiedy to odbędzie się drugi mecz, ponownie w hali Oklahoma City Thunder.
Początek fascynującej serii
Wygrana San Antonio Spurs na trudnym terenie w Oklahomie diametralnie zmienia postrzeganie tych finałów. Drużyna, która miała zbierać frycowe od starszych i bardziej utytułowanych kolegów, udowodniła, że posiada charakter i zawodnika zdolnego do rzeczy wielkich. Fani basketu mogą zacierać ręce – ta seria zapowiada się na długą i niezwykle pasjonującą batalię.
