Przedwczesny finał nie zawiódł! Grad goli w Paryżu

Półfinałowe starcie Ligi Mistrzów pomiędzy Paris Saint-Germain a Bayernem Monachium zapowiadano jako przedwczesny finał. To, co przez 90 minut rywalizacji działo się na murawie, tylko utwierdziło w przekonaniu, że oba zespoły zasłużyły na walkę o najwyższe cele. Wtorkowe widowisko stało na najwyższym poziomie, padło w nim aż dziewięć goli, a minimalnie lepsi okazali się gospodarze.

Fot. PressFocus

Dla wielu fanów piłki nożnej wtorkowy półfinał Ligi Mistrzów mógłby się nigdy nie kończyć. PSG oraz Bayern Monachium stworzyły widowisko, o którym długo będzie trudno zapomnieć. A dziewięc bramek, które padło w ciągu nieco ponad 90 minut tylko ubarwiło to starcie.

Długo nie trzeba było czekać na otwarcie worka z bramkami – w 17. minucie goście wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Harry’ego Kane’a. Jak się później okazało – to było jedyne prowadzenie Bawarczyków w tym meczu. PSG odpowiedziało błyskawicznie i to zadając kilka ciosów. Zaledwie siedem minut później doprowadzili do wyrównania za sprawą bramki Khvichy Kvaratskheili, a chwilę później cieszyli się z prowadzenia 2:1 po golu Joao Nevesa. Wydawało się, że w 41. minucie Michael Olise za sprawą świetnego strzału spoza pola karnego zdobył bramkę do szatni, ale w doliczonym czasie PSG znów wyszło na prowadzenie po tym, jak „jedenastkę” wykorzystał Ousmane Dembele.

Świetny początek drugiej połowy zanotowali Paryżanie, którzy w 58. minucie prowadzili już 5:2! Stało się tak po kolejnych bramkach Kvaratskheili oraz Dembele. Wydawało się, że ich sytuacja jest już komfortowa, ale Bayern nie zamierzał odpuszczać. Piłkarze Vincenta Kompany’ego najpierw w 65. minucie zmniejszyli dystans, a trzy minuty później zdobyli bramkę kontaktową. Trafienie Luisa Diaza na 5:4 spowodowało, że kwestia awansu do finału nadal jest otwarta.

W środę odbędzie się drugi półfinał Ligi Mistrzów – Atletico Madryt podejmie na własnym stadionie Arsenal Londyn – ale trudno spodziewać się, aby to, co wydarzy się w Madrycie, mogło przyćmić wydarzenia z Paryża.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.