Półfinał w Stuttgarcie nie dla Świątek

Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju rangi WTA w Stuttgarcie musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Dla Polki był to pierwszy występ pod wodzą nowego trenera, Francisco Roiga.

Fot. PressFocus

Iga Świątek po zawirowaniach na ławce trenerskiej – Wima Fisette zastąpił Francisco Roig – wróciła do gry po blisko miesięcznej przerwie. Jej pierwszy występ po dłuższym czasie był zarazem inauguracją sezonu gry na kortach ziemnych. Była liderka rankingu WTA stanęła na starcie imprezy WTA w Stuttgarcie, gdzie w przeszłości triumfowała dwukrotnie (2022-2023).

W piątek jej rywalką była Mirra Andriejewa, która – jak się okazało – była przeszkodą nie do przejścia. Początek meczu na to nie wskazywał, bowiem – po wolnym początku – inicjatywę w premierowej partii przejęła Świątek. Polka wyszła na prowadzenie 5:3 i za sprawą własnego serwisu przypieczętowała triumf w tej odsłonie.

W drugim secie dużo lepiej radziła sobie Rosjanka, która kilka razy wychodziła na prowadzenie. Choć Świątek odrabiała straty, to jednak ostatni głos należał do aktualnie dziewiątej tenisistki świata. To poskutkowało wyrównaniem stanu gry i koniecznością rozegrania decydującego seta.

W trzecim secie sytuacja się odwróciła i jako pierwsza z przodu była Świątek. Raszynianka może mówić o niewykorzystanej sytuacji, bo przy stanie 2:0 była jedną piłkę od wyjścia na prowadzenie z podwójnym przełamaniem. Był to kluczowy moment, gdyż Andriejewa nie dała się przełamać i wygrała pięć gemów z rzędu. Świątek nie było już stać na powrót do meczu i ostatecznie poniosła porażkę 6:3, 4:6, 6:3.

Świątek po turnieju w Stuttgarcie, w którym doszła do ćwierćfinału, przeniesie się do Madrytu. Tam już od przyszłego tygodnia rozpocznie się impreza rangi WTA 1000 w Madrycie.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.