Nieudana pogoń Barcy. Hiszpański bój dla Atletico

Mimo porażki w pierwszym meczu, FC Barcelona podjęłą rękawice w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt i poważnie zagroziła rywalom. Katalończycy wygrali, ale ostatecznie to stołeczny zespół awansował do 1/2 finału.

Fot. PressFocus

Po pierwszym ćwierćfinałowym starciu sytuacja FC Barcelona nie należała do najłatwiejszych. Atletico Madryt na Camp Nou wygrało 2:0 i jedną nogą było w półfinale Ligi Mistrzów. Przed rewanżem jednak nie można było być niczego pewnym, a piłkarze Hansiego Flicka nie zamierzali tanio sprzedać skóry.

Świadectwo tego dali bardzo szybko, bowiem początek wtorkowego meczu był wybitny w ich wykonaniu. Zespół bez Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego, którzy zaczęli mecz na ławce, od razu ruszył do ataku. Wystarczyły zaledwie cztery minuty, aby otwarty został wynik rywalizacji – ku zadowoleniu kibiców gości do siatki trafił Lamine Yamal. 20 minut później sytuacja Barcelony stała się jeszcze lepsza, gdyż za sprawą bramki Ferrana Torresa zdołali wyrównać stan gry dwumeczu.

Radość Katalończyków jednak nie trwała za długo, gdyż w 31. minucie skuteczną kontrę wyprowadziło Atletico. Marcos Llorente popisał się świetnym rajdem po prawej stronie boiska, a jego akcję sfinalizował Ademola Lookman.

Barcelona w dalszej części meczu robiła wszystko, co w jej mocy, aby wrócić do gry. Na boisku pojawiły się posiłki w postaci świeżych graczy – w 68. minucie na murawie zameldował się Lewandowski. Polak, jak i jego zespołowi koledzy, mieli kilka szans na zdobycie bramki numer trzy, ale wynik ustalony w pierwszej połowie się nie zmienił. Niewątpliwy wpływ na to miał fakt, że goście od 79. minuty grali w osłabieniu po czerwonym kartoniku, który otrzymał Eric Garcia.

Atletico Madryt dowodzone przez Diego Simeone dotarło do półfinału Ligi Mistrzów po raz pierwszy od sezonu 2016/2017. Tymczasem FC Barcelona nie powtórzy wyniku sprzed roku, kiedy to zmagania zakończyła właśnie na 1/2 finału.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.