Niechciana powtórka z rozrywki. Damian Żurek znów tuż za podium

Podobnie, jak w wyścigu na 1000 metrów, tak i w biegu na koronnym dystansie 500 metrów. Damian Żurek ponownie zaprezentował się z dobrej strony, ale niestety – znowu nie wystarczyło to do zdobycia medalu. Tym razem reprezentant Polski w łyżwiarstwie szybkim przegrał walkę o podium o 0,09 sekundy.

Fot. PressFocus

Znów zabrakło niewiele

Damian Żurek miał apetyt na medal już w swoim pierwszym występie podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Wówczas na dystansie 1000 metrów zajął czwarte miejsce, a do zdobycia brązowego krążka zabrakło mu zaledwie 0,07 sekund.

Był to jednak występ napawający optymizmem, bowiem polski łyżwiarz szybki najlepiej czuje się na dystansie 500 metrów, który odbywał się w sobotę.

Polak do rywalizacji przystąpił w przedostatniej parze. Jego bezpośredni rywal, Sebas Diniz, wysoko postawił poprzeczkę i zmusił go do bardzo szybkiej jazdy. Żurek ostatecznie wygrał ten wyścig, ale po przejechaniu linii mety znów mógł poczuć ogromny niedosyt. Ponownie uplasował się na czwartym miejscu, na którym pozostał do końca rywalizacji.

Tym razem 26-latek przegrał walkę o podium o 0,09 sekund.

Świetny Stolz, dobry występ Kani

Podobnie, jak na dystansie 1000 metrów, tak i na krótszym dystansie, rywalizacje zdominował Jordan Stolz. Amerykanin nie tylko wygrał rywalizację, ale także z czasem 33,77 sekund ustanowił rekord olimpijski. Na drugim miejscu uplasował się ścigający się z nim w parze Jenning de Boo (33,88s.), a na najniższym stopniu podium stanął Lauren Dubreuil (34,26s.)

Poza Żurkiem do wyścigu na 500 metrów przystąpili także dwaj inni Polacy. Na słowa pochwały zasługuje Marek Kania, który za sprawą czasu 34,88 sekund, zajął ósme miejsce. Na 24. pozycji z wynikiem 35,10 sekund uplasował się Piotr Michalski.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.