Polka poza turniejem w Dosze. Nie ma sposobu na tę rywalkę

Magdalena Fręch pożegnała się z turniejem WTA rozgrywanym w Dosze. 28-latka w drugiej rundzie musiała uznać wyższość Ann Li, która pokonała ją po raz piąty w karierze.

fot. PressFocus

Tym razem powrotu już nie będzie

Reprezentantka Polski zmagania w imprezie WTA w Dosze rozpoczęła od eliminacji. Najpierw okazała się lepsza od Berfu Cengiz, ale w decydującej fazie nieoczekiwanie musiała uznać wyższość Very Zvonarevej, co oznaczało odpadnięcie z rywalizacji. Szczęście jednak uśmiechnęło się do Polki, bowiem z powodu wycofań z głównej drabinki dostała się do niej jako „szczęśliwa przegrana” z eliminacji.

Magdalena Fręch wykorzystała swoją szansę i w pierwszej rundzie pokonała faworyzowaną Ludmilę Samsonovą, czyli aktualnie 17. zawodniczkę świata.

28-latka w drugiej rundzie stanęła przed teoretycznie łatwiejszym zadaniem, ale tym razem nie zdołała pójść za ciosem. Ann Li okazała się przeszkodą nie do przejścia. Amerykanka rozegrała wręcz bezbłędne spotkanie, co pozwoliło jej sięgnąć po wygraną 6:3, 6:4.

Do sześciu razy sztuka?

Jeśli Fręch będzie miewać koszmary związane z amerykańską tenisistką, to nie powinno to nikogo dziwić. Wtorkowe spotkanie było ich piątym bezpośrednim pojedynkiem – po raz piąty po ostatniej piłce meczu radość towarzyszyła Li, która tym samym poprawiła swój najlepszy wynik z Dohy, gdzie w 2022 roku zmagania zakończyła na drugiej rundzie.

To nie koniec polskich emocji

Z turniejem WTA w Dosze pożegnały się już Magdalena Fręch oraz Magda Linette (w poniedziałek musiała uznać wyższość Mirry Andreevej). W grze nadal pozostaje najlepsza polska tenisistka, Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA zmagania w tej imprezie zainauguruje od wtorkowego meczu drugiej rundy. Jej rywalką będzie obecnie 46. tenisistka świata, reprezentująca Indonezję Janice Tjen.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.