Koniec epoki. Tenisista wypadł z czołówki po 14 latach
Obecny sezon fatalnie układa się dla Grigora Dimitrova, który jak dotychczas wygrał tylko dwa mecze. W Monte Carlo, gdzie bronił ćwierćfinału z zeszłego roku, odpadł w pierwszej rundzie, co niesie za sobą ogromne konsekwencje. 34-latek przez to wypadnie z najlepszej „100” na świecie po raz pierwszy od wielu lat.

Nieszczęsny Wimbledon
Wszystko, co złe dla Grigora Dimitrova, zaczęło się podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. W czwartej rundzie był on na najlepszej drodze do sprawienia ogromnej niespodzianki w postaci wyeliminowania Jannika Sinnera. Prowadził 2:0 w setach, gdy nabawił się kontuzji, przez którą nie mógł kontynuować gry.
Uraz okazał się na tyle poważny, że do rywalizacji wrócił dopiero po kilku miesiącach. Trudno jednak mówić, aby wrócił do dawnej dyspozycji – w 2026 roku wygrał zaledwie dwa mecze i poniósł aż siedem porażek. Spadł na 93. miejsce w rankingu ATP, a to dopiero początek.
Koniec pewnej ery
Dimitrov nadal pozostaje tenisistą z drugim najdłuższym i nieprzerwanym stażem w pierwszej „setce” rankingu ATP. Jest w tym gronie od 2 kwietnia 2012 roku. Dłuższy staż ma tylko Novak Djoković.
W przypadku Bułgara wkrótce się to zmieni, bowiem wtorkowa porażka w pierwszej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo będzie go kosztować utratę wielu punktów i wypadnięcie poza TOP 100 na świecie po ponad 14 latach.
To nie jedyny problem niegdyś trzeciego tenisisty świata. Spadek w rankingu ATP oznacza także, że nie jest on pewny udziału w głównej drabince Roland Garros. Dimitrov musi liczyć na dobroć organizatorów i otrzymanie „dzikiej karty”, albo będzie musiał przebijać się przez eliminacje.
