Pierwsze emocje w ćwierćfinałach PlusLigi i od razu niespodzianka!

Zaskakującym rezultatem zakończył się pierwszy ćwierćfinałowy mecz w PlusLidze pomiędzy Aluron CMC Wartą Zawiercie a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Goście byli skreślani w tym meczu, a oni nie tylko odnieśli zwycięstwo, ale co więcej – dokonali tego w nieprawdopodobnych okolicznościach!

Fot. PressFocus

Od piątku rywalizacja w PlusLidze wkroczyła w decydującą fazę, bowiem ruszyły mecze ćwierćfinałowe. Dotychczasowe mecze kończyły się w trzech setach, a pierwszych poważnych emocji uświadczono w niedzielę w Sosnowcu, gdzie Aluron Warta CMC Zawiercie podejmowała ósmą w fazie zasadniczej, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Przez długi fragment wydawało się, że to będzie kolejne spotkanie bez większej historii, ale na parkiecie wydarzyło się coś nieoczekiwanego.

Pierwsze dwie partie przebiegały pod wyraźne dyktando faworyzowanych gospodarzy niedzielnego spotkania. Zarówno pierwszy, jak i drugi set kończyły się wynikiem 25:22, a w zespole Aluron Warta CMC na parkiecie brylowali Bartłomiej Bołądź, Bartosz Kwolek oraz Aaron Russell.

Nic nie wskazywało na jakiekolwiek problemy zespołu Michała Winiarskiego, ale trzeci set musiał zasiać trochę niepewności w ich szykach. ZAKSA zdobyła kontaktowego seta, ale nikt jeszcze nie dramatyzował. Dopiero czwarta partia spowodowała, że niepewność zamieniła się w niepokój. Goście znów okazali się lepsi i o losach spotkania decydował tie-break.

W nim doszło do niezwykle wyrównanej walki, w której minimalnie lepsi okazali się siatkarze z Kędzierzyna-Koźla. Do zwycięstwa doprowadzili w niezwykłych okolicznościach, bowiem wygrali decydującą odsłonę 22:20!

Aluron CMC Warta Zawiercie – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (25:22, 25:22, 18:25, 20:25, 20:22)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle może stać się sensacyjnym półfinalistą obecnego sezonu PlusLigi. Stanie się tak, jeśli wygrają rewanżowy mecz, którego będą gospodarzem 6 kwietnia. W przeciwnym razie rywalizacja wróci do Sosnowca i tam poznamy ostateczne rozstrzygnięcie.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.