Niespodzianka w Stambule! Faworyt LM blisko odpadnięcia z rozgrywek

Nie takiego startu zmagań w fazie play-off Ligi Mistrzów mogli oczekiwać fani Juventusu Turyn. Zespół, który choć jest w małym kryzysie, to jednak nadal jeden z faworytów do końcowego triumfu w rozgrywkach LM, jest jedną nogą poza burtą. Podopieczni Luciano Spalettiego we wtorkowy wieczór ponieśli wstydliwą porażkę z Galatasaray.

Fot. PressFocus

Trudny okres Juventusu trwa

Juventus do meczu 1/16 finału przeciwko Galatasaray przystępował z serią trzech meczów bez zwycięstwa. Poziom frustracji stopniowo się zwiększał, bowiem piłkarze z Turynu najpierw pożegnali się z Pucharem Włoch po porażce z Atalantą, następnie tylko zremisowali z Lazio, aby w poprzedniej kolejce Serie A przegrać w Derby d’Italia z Interem.

Meczem na przełamanie miało być starcie z Galatasaray, do którego Juventus przystąpił w roli faworyta. Tymczasem to gospodarze jako pierwsi zdobyli bramkę. Po kilkunastu minutach mogło się wydawać, że Włosi opanowali sytuację – dwa trafienia Teuna Koopmeinersa dały im prowadzenie 2:1, z którym zeszli na przerwę.

Poważne tarapaty rozpoczęły się tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę. Noa Lang wyrównał wynik na 2:2, a kilka minut później Galatasaray wyszło na prowadfzenie po trafieniu Davinsona Sancheza. Na domiar złego – Juventusod 67. minuty grał w „dziesiątkę” po czerwonym kartoniku dla Juana Cabala.

Gospodarze skrzętnie to wykorzystali strzelając jeszcze dwa gole i ostatecznie wygrywając 5:2.

Czy Juventus jeszcze może wierzyć?

Włoski zespół, który dwukrotnie wygrywał puchar za Ligę Mistrzów, jest w fatalnej sytuacji przed rewanżem, do którego dojdzie w najbliższą środę. Jeśli podopieczni Spalettiego chcą wrócić do gry, muszą wygrać rewanż trzema bramkami – to pozwoli doprowadzić do rewanżu.

Odpadnięcie Juventusu na tym etapie rozgrywek byłoby wstydliwym wynikiem – szczególnie, że także na 1/16 finału zakończyła się ich przygoda w 2024/2025 roku. Wówczas lepsi okazali się piłkarze PSV Eindhoven.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.