Shai Gilgeous-Alexander śrubuje rekord! Dramatyczna końcówka lidera OKC
Shai Gilgeous-Alexander nie przestaje zadziwiać kibiców za oceanem. Po tym, jak w poprzedniej kolejce pobił historyczne osiągnięcie legendarnego Wilta Chamberlaina, w ostatnim meczu zdołał przedłużyć swoją niesamowitą serię. Tym razem jednak droga do sukcesu była wyjątkowo wyboista.

Jak przebiegało spotkanie Oklahoma City Thunder z Minnesotą?
Aktualni mistrzowie NBA dopisali do swojego konta kolejne cenne zwycięstwo pokonując Minnesota Timberwolves 116:103. Choć wynik końcowy sugeruje pewną wygraną, dla lidera „Grzmotów” nie był to łatwy wieczór. Shai Gilgeous-Alexander od początku spotkania zmagał się ze słabszą skutecznością, co wielu ekspertów przypisuje narastającej presji związanej z rekordową serią meczów z dorobkiem minimum 20 punktów.
W jaki sposób Shai uratował swoją rekordową serię?
Kiedy wydawało się, że licznik lidera OKC zatrzyma się poniżej bariery 20 „oczek”, nastąpił moment przełomowy. Do końca spotkania pozostała zaledwie minuta i 46 sekund, a Shai miał na koncie 17 punktów. Wtedy przeprowadził akcję meczu:
- Oddał precyzyjny rzut z półdystansu, który wpadł do kosza.
- Został przy tym sfaulowany, co dało mu szansę na dodatkowy punkt.
- Skutecznie egzekwował rzut osobisty, zdobywając tym samym swój 20. punkt w meczu i przedłużając historyczną serię.
Kto wziął na siebie ciężar gry pod nieobecność formy lidera?
W noc, kiedy celownik lidera był nieco rozregulowany, Oklahoma City Thunder pokazała, jak szerokim i wyrównanym składem dysponuje. Ciężar zdobywania punktów rozłożył się na pozostałych kluczowych graczy:
- Chet Holmgren: Uzyskał 21 punktów, będąc najskuteczniejszym graczem zespołu.
- Isaiah Joe: Dołożył cenne 20 punktów, strasząc rywali rzutami z dystansu.
- Alex Caruso: Doświadczony obrońca zapisał na swoim koncie 17 punktów.
Czym jest seria Shai’a Gilgeousa-Alexandra?
Rekord, który śrubuje Kanadyjczyk dotyczy liczby kolejnych meczów w sezonie zasadniczym ze zdobyczą co najmniej 20 punktów. Wyczyn ten jest tym bardziej imponujący, że pozwolił mu wyprzedzić samego Wilta Chamberlaina, co w dzisiejszej NBA, przy tak intensywnej defensywie, zdarza się niezwykle rzadko. Shai udowadnia, że jest nie tylko kandydatem do MVP, ale i jednym z najbardziej regularnych strzelców w historii ligi.
