New York Knicks dominują w Toronto: Gorzkie zwycięstwo Jeremy’ego Sochana
Zespół New York Knicks kontynuuje świetną passę w tegorocznych rozgrywkach. Ekipa z „Wielkiego Jabłka” pewnie pokonała na wyjeździe Toronto Raptors 111:95, prezentując solidną koszykówkę w drugiej połowie meczu. Choć drużyna wygrywa, polscy kibice mogą czuć niedosyt ze względu na znikomą rolę Jeremy’ego Sochana.

Jak Toronto Raptors zaskoczyło gości na początku?
Początek spotkania w Kanadzie należał zdecydowanie do gospodarzy. Raptors wyszli na parkiet z dużą energią, co pozwoliło im zdominować pierwszą odsłonę meczu:
- Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 25:15 dla Toronto.
- Obrona Knicks miała problem z powstrzymaniem agresywnych wejść pod kosz rywali.
- Kolejne części gry należały już jednak wyłącznie do zespołu z Nowego Jorku, który systematycznie odrabiał straty i budował przewagę.
Kto poprowadził Knicks do efektownego zwycięstwa?
O sukcesie nowojorczyków przesądziła fantastyczna gra ich liderów. Dwie postacie szczególnie wyróżniały się na tle kolegów, notując imponujące statystyki:
- Jalen Brunson: Prawdziwy generał parkietu, który zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów i 10 asyst.
- Karl-Anthony Towns: Dominator pod koszami, notując potężne double-double – 21 punktów oraz aż 21 zbiórek.
W zespole gospodarzy dwoił się i troił Brandon Ingram, który zdobył 31 punktów, ale nie otrzymał wystarczającego wsparcia od reszty drużyny, by zagrozić rozpędzonym Knicks.
Jaka jest obecnie rola Jeremy’ego Sochana w Nowym Jorku?
Sytuacja reprezentanta Polski staje się coraz trudniejsza. Po transferze do Nowego Jorku Jeremy Sochan wciąż szuka swojego miejsca w rotacji trenera.
W starciu z Toronto Polak pojawił się na boisku dopiero w tzw. „garbage time”, czyli w ostatniej minucie meczu, gdy wynik był już rozstrzygnięty. W ciągu 60 sekund gry nie zdołał oddać strzału ani zanotować żadnej statystyki. Na ten moment jego pozycja w hierarchii zespołu jest marginalna, co budzi niepokój w kontekście jego dalszego rozwoju.
Co dalej z karierą Polaka w NBA?
Knicks wyglądają obecnie na zespół gotowy do walki o najwyższe cele w Konferencji Wschodniej. Niestety, w tak silnej i ułożonej rotacji Sochanowi trudno o regularne minuty. Najbliższe tygodnie pokażą, czy reprezentant Polski zdoła przekonać do siebie szkoleniowca agresywną grą w obronie, z której zasłynął na początku swojej przygody w NBA.
