Magiczna siódemka w Charlotte! Hornets wyrównali historyczny rekord po dekadzie!
To była noc, którą kibice w Karolinie Północnej zapamiętają na lata. Podopieczni Charlesa Lee pokonali przed własną publicznością New Orleans Pelicans 102:95, śrubując serię zwycięstw do siedmiu z rzędu. Charlotte Hornets wyrównali tym samym swój najlepszy wynik od blisko dziesięciu lat, wprawiając halę Spectrum Center w prawdziwą ekstazę.

Niesamowita pogoń i defensywny rygiel
Początek spotkania w Spectrum Center nie zapowiadał historycznego sukcesu. Gospodarze grali chaotycznie, co bezlitośnie wykorzystywały „Pelikany”, budując w pewnym momencie aż 22-punktową przewagę. Gdy wydawało się, że zwycięska passa dobiegnie końca, Charlotte Hornets zaprezentowali zupełnie inne oblicze w drugiej połowie. Kluczem do sukcesu okazała się żelazna defensywa, która całkowicie sparaliżowała poczynania gości i pozwoliła „Szerszeniom” na systematyczne odrabianie strat aż do zwycięskiego finału.
Trio liderów na wagę rekordu
Zwycięstwo nad ekipą z Nowego Orleanu nie byłoby możliwe bez błysku liderów. Największe owacje od kompletu publiczności otrzymał LaMelo Ball, który zapisał na swoim koncie 24 punkty, 8 zbiórek i 5 asyst. Dzielnie wspierał go młody Kon Knueppel, autor 17 punktów, oraz Brandon Miller, który dołożył 16 oczek. To właśnie ta trójka w decydujących fragmentach czwartej kwarty wzięła na siebie ciężar zdobywania punktów, udowadniając, że projekt trenera Charlesa Lee zmierza w doskonałym kierunku.
W pogoni za absolutną historią
Siedem wygranych z rzędu to dla drużyny Charlotte bariera, której nie potrafili złamać od marca 2016 roku. W tamtym okresie liderem zespołu był legendarny Kemba Walker, a klub pewnie kroczył w stronę fazy play-off. Obecna ekipa stoi przed szansą przebicia tamtego osiągnięcia już w najbliższy czwartek. Hornets udają się do Teksasu na starcie z Houston Rockets – jeśli zwyciężą, ustanowią nową, najdłuższą serię wygranych w najnowszych dziejach klubu, stając się najgorętszą drużyną konferencji wschodniej.
