10 lat temu zdobyli mistrzostwo Anglii. Teraz spadli na trzeci poziom rozgrywkowy

Dokładnie dekadę temu, w 2016 roku, kibice Leicester City mogli czuć się, jakby byli śnie. Wówczas ich zespół, jako kopciuszek Premier League, niespodziewanie sięgnął po mistrzostwo Anglii. To oczywiście historia ze szczęśliwym zakończeniem, bo pamięć o tym sukcesie pozostanie na zawsze, ale to już tylko piękne wspomnienia, bowiem obecnie popularne „Lisy” muszą przełknąć gorycz spadku do League One.

Fot. PressFocus

Sezon 2015/2016 w Premier League na długo pozostanie w pamięci kibiców i to nie tylko tych, którzy bacznie śledzą angielską piłkę. Wówczas Leicester City, które miało walczyć o utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, w zupełnie niewytłumaczalny sposób sięgnęło po mistrzostwo kraju. To nie był koniec pięknego snu, bo „Lisy” w kolejnej kampanii przedłużyły piękny sen za sprawą Ligi Mistrzów, w której dotarli aż do ćwierćfinału.

Od mistrzostwa kraju i Ligi Mistrzów do upadku

Leicester City w sezonie 2023/2024 spadło do Championship, ale mogło się wydawać, że był to jednorazowy wybryk, bowiem zespół po jednej kampanii wrócił do Premier League. Niestety na najwyższym poziomie pozostał tylko przez sezon, znów spadając szczebel niżej. I ponownie – wiadomo już, że popularne „Lisy” nie pozostaną w Championship na dłużej. Tym razem – ku niezadowoleniu kibiców – nie oznacza to awansu, a spadek do League One.

Gwoździem do trumny okazał się mecz 44. kolejki Championship przeciwko Hull, który Leicester zremisowało 2:2 i straciło matematyczne szanse na uniknięcie spadku.

REKLAMA

W przypadku Leicester City bez krzty przesady można mówić o upadku i katastrofie – gdyż to dopiero drugi spadek na trzeci poziom rozgrywkowy w całej historii klubu. I to wszystko z jednym z największych budżetów w lidze oraz kadrą według Transfermarkt wartą 145 milionów euro.

W zespole są tacy gracze, jak: Jordan Ayew, Jannik Vestergaard, Harry Vinks czy Oliver Skipp, którzy jeszcze do niedawna zaliczali się do czołowych graczy Premier League, a także Jakub Stolarczyk. Polski bramkarz przez dłuższą część obecnego sezonu był pierwszym wyborem szkoleniowca, ale w lutym, gdy stery przejął Gary Rowett, stracił miejsce w składzie.

Avatar photo

Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.