Jakie pieniądze za sezon? Ile naprawdę zarabiają najlepsze siatkarki na świecie?

Choć siatkówka kobiet wciąż pozostaje w cieniu astronomicznych transferów z rynku piłkarskiego, ostatnie lata przyniosły ogromny skok finansowy. Najlepsze zawodniczki świata stają się globalnymi markami, a ich kontrakty zaczynają opiewać na kwoty, które jeszcze dekadę temu wydawały się nieosiągalne.

fot. Shutterstock

Kto tworzy finansową elitę światowej siatkówki?

Zarobki na poziomie miliona dolarów to wciąż rzadkość, zarezerwowana wyłącznie dla absolutnie topowych zawodniczek, które gwarantują nie tylko jakość sportową, ale i gigantyczny potencjał marketingowy.

  • Zhu Ting: Chinka jako jedna z pierwszych przełamała barierę, podpisując w 2016 roku kontrakt z Vakifbankiem Stambuł wart ok. 1,5 miliona dolarów za sezon.
  • Paola Egonu: Ikona włoskiej siatkówki w szczytowych momentach mogła liczyć na pensję rzędu 400 tysięcy euro rocznie (bez uwzględnienia premii i kontraktów reklamowych).
  • Kim Yeon-Koung: Legenda koreańskiego sportu, która przez lata negocjowała w Turcji i Chinach kontrakty warte setki tysięcy dolarów.

Gdzie płacą najlepiej?

Mapa siatkarskiego złota jest dość wyraźnie narysowana. To tam koncentrują się największe budżety i najwięksi sponsorzy:

REKLAMA

  • Turcja: Niekwestionowany lider. Kluby takie jak VakıfBank czy Fenerbahçe, wspierane przez potężne banki i holdingi, oferują najwyższe pensje na świecie.
  • Włochy (Serie A): Liga uznawana za najbardziej stabilną i zrównoważoną. Zarobki są tu solidne, a poziom sportowy niezwykle wyrównany, co przyciąga zawodniczki ceniące prestiż.
  • Azja (Korea Płd., Japonia): Rynki kuszące zagraniczne gwiazdy kontraktami rzędu 500 tysięcy dolarów, gdzie siatkarki traktowane są jak celebrytki formatu filmowego.

Jak wygląda rzeczywistość poza ścisłym topem?

Przepaść między gwiazdami z okładek a resztą profesjonalnych zawodniczek jest ogromna. Podczas gdy elita liczy zyski w milionach, większość siatkarek w solidnych europejskich ligach operuje w zupełnie innych widełkach:

  • Polska, Czechy, Bałkany: W wielu klubach pensje wahają się od 20 do 40 tysięcy euro rocznie.
  • Silne ligi europejskie: Zawodniczki wyróżniające się mogą liczyć na zarobki rzędu 50–100 tysięcy euro.

Warto zauważyć, że w siatkówce problemem pozostaje stabilność. Opóźnienia w wypłatach czy nagłe upadki klubów z powodu wycofania się sponsora są wciąż częstszym zjawiskiem niż w piłce nożnej, co sprawia, że zawodniczki często wyżej cenią wiarygodność pracodawcy niż samą wysokość kontraktu.

fot. Shutterstock

Czy siatkówkę czeka finansowy boom?

Wszystko wskazuje na to, że rynek będzie rósł. Globalizacja transmisji, większe zaangażowanie marek odzieżowych i profesjonalizacja struktur ligowych napędzają dopływ gotówki. Pytaniem otwartym pozostaje jednak dystrybucja tych środków. Czy pieniądze trafią jedynie do wąskiego grona najpopularniejszych zawodniczek, czy pozwolą na godne życie całej rzeszy profesjonalistek?


Siatkówka kobiet to dziś dwa różne światy: elitarny klub milionerek oraz tysiące ambitnych zawodniczek walczących o stabilną przyszłość. Choć do zarobków piłkarzy wciąż daleko, kierunek zmian jest jasny – kobiecy sport staje się coraz bardziej dochodowym biznesem.

Avatar photo
Michał Pochopień

Sport od zawsze jest ważną częścią mojego życia. Na początku była to piłka nożna, którą uprawiałem przez blisko 20 lat. Następnie pieczę przejął tenis, za sprawą którego rozpocząłem dziennikarską przygodę. Zaczęło się od założenia własnego bloga - w późniejszym czasie pracowałem między innymi dla Sportowe Fakty WP oraz TVP Sport. Aktualnie moim oczkiem w głowie jest pickleball - jestem czynnym zawodnikiem, trenerem oraz jednym z największych propagatorów tej dyscypliny w Polsce.